A gdyby tak zostać tajnym superszpiegiem? Może to wcale nie jest aż tak trudne, jak początkowo mogłoby się wydawać?

Valentine Day zawsze wiedziała, że nieco odstaje od reszty swoich rówieśników. Od zawsze też czuła, że jej rodzina nie jest całkiem zwyczajna i bynajmniej nie chodzi tu wyłącznie o tradycję nadawania imion ściśle związanych ze świętami. Wszystko (a przynajmniej większość) staje się jasne, gdy na ślubie jej matki, do którego ostatecznie nie dochodzi, pojawia się również jej ojciec, który, przynajmniej w teorii, od dawna przecież nie żyje. Okazuje się, że Easter lekko zakłamała rzeczywistość nie tylko w kwestii drugiego rodzica Vi, ale także swojej własnej przeszłości, kiedy to totalnie wymiatała będąc najlepszą z najlepszych superagentek.

W międzyczasie wychodzi na jaw również fakt, że Umbra – największy złoczyńca w historii wcale nie zginęła z rąk Easter, jak się jeszcze do niedawna wszystkim wydawało. Wręcz przeciwnie, przez lata życia w ukryciu nabierała sił, a teraz jej głównym celem staje się zdobycie neurotrolu – urządzenia dzięki któremu mogłaby opanować umysły wszystkich dorosłych, a które to całkiem przypadkiem trafia w ręce naszej głównej bohaterki. Czy to właśnie Vi uda się ocalić ludzkość przed całkowitą zagładą?

Maz Evans serwuje nam prawdziwą jazdę bez trzymanki – będzie nieco strasznie, momentami bardzo niebezpiecznie, nieco groteskowo, ale przede wszystkim bardzo zabawnie, bo głównie za sprawą niesamowitych bohaterów (a moje serce skradła grupa emerytowanych superagentów, którzy być może są już w kwiecie wieku, ale zdecydowanie dają czadu) Licencji na luz po prostu nie da się czytać bez… luzu.

Na uwagę zasługują również wątki poboczne – usilne zabieganie o szkolną popularność, ale i zadbanie o własną rodzinę (pomiędzy walką o uratowanie całej ludzkości rzecz jasna). Gdzieś poza głównym wątkiem mamy tu rodzinę patchworkową – matkę pragnąca zapewnić dziecku jak największe bezpieczeństwo, przez lata samotną i próbująca ułożyć sobie życie od nowa; ojca, który wraca niespodziewanie po wielu latach nieobecności, pragnącego jak najszybciej nadrobić stracony czas i dziecko stojące na rozdrożu. A do tego dwóch nowych członków rodziny, którzy nie do końca czują się w tej nowej roli akceptowani. 

Licencja na luz to świetna powieść dla starszych i młodszych. Pełna zaskakujących zwrotów akcji, nietuzinkowych postaci i żartów sytuacyjnych. Z przyjemnością przeczytam ją jeszcze raz, tym razem z dziećmi. I z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne tomy.

Maz Evans, Vi, dziewczynka szpieg. Licencja na luz, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2023

wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Literackim