W ramach odskoczni po ciężkim tematycznie Pszczelarzu z Sindżaru, a także by wreszcie zacząć wyczytywać to, co od lat zalega na moich półkach, sięgnęłam po powieść jak mi się wydawało lekką, łatwą i przyjemną. Luizę pilnie sprzedam okazało się książką idealnie spełniającą te warunki, a dodatkowo zabawną na tyle, że wielokrotnie w trakcie lektury wybuchałam niekontrolowanym śmiechem.

Tytułowa Luiza jest młodą kobietą, która nigdy nie poznała swojej matki. Odkąd pamięta całym jej światem był wyłącznie tatuś, a tatuś… ach, co to jest za typ! Tatuś to zdecydowane przeciwieństwo każdego przykładnego ojca. Nieodpowiedzialny, nierozważny, nieostrożny, całe dnie najchętniej spędzałby w kasynie, gdzie na ogół średnio mu idzie, ale przeważnie jakoś do przodu. Pewnego dnia jednak spotyka groźnego Mafiozę, który powierza mu wszystkie oszczędności. Tatuś powinien je grzecznie przechować i oddać, gdy Mafioza zgłosi się po zwrot, ale… wiadomo, szkoda przepuścić szansę na podwojenie tego, co się ma, prawda? Więc tatuś zgrabnie przepuszcza całą forsę i… zmuszony jest sprzedać własną córkę, by jakoś spłacić dług. Ogłoszenie matrymonialne zostaje znalezione nadzwyczaj szybko, transakcja dokonana, Luiza postawiona przed faktem dokonanym i trzeba by tylko bezpiecznie dowieść ją do przyszłego nieco podstarzałego, ale całkiem bogatego małżonka. Ale tym już zająć się powinni Trombocyt, Leukocyt i Nifuroksazyd – osiłki wielkie, opasłe i tępe na gębach*.
Co jednak zrobić, gdy Luiza ma jednak nieco inny pomysł na dalsze życie, a po drodze do wybranka tatusia serca, postanawia sama się porwać, spada z konia, traci pamięć, trafia do szkoły, a nawet poznaje swoją patronkę, a właściwie patrona, który pomaga jej ujść cało z tarapatów, w które wpakowała się na własne życzenie.
Co tu dużo mówić – przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić. Danuta Noszczyńska co rusz zaskakuje, jej powieść pełna jest niesamowitych zwrotów akcji, a główna bohaterka? Choć momentami budzi wyłącznie politowanie, to jednocześnie nie da się jej nie lubić. Tak jak i reszty świetnie wykreowanych, karykaturalnych postaci, od cwaniaczkowatego tatusia zaczynając, a kończąc na Izydorze, starszym panu, który po latach wrócił do ojczyzny, chcąc odbudować to, co dawno tu zostawił i w uroczy sposób kaleczy język polski.
Oczywiście, książka pełna jest absurdalnych, nieprawdopodobnych wręcz zbiegów okoliczności i masy niesamowitych zdarzeń, w które normalnie nikt nie byłby w stanie pewnie uwierzyć. Wielu rzeczy można się też domyślić na kilka(naście) stron przed główną bohaterką, ale mimo wszystko – jak dobrze się to czyta! Jasne, nie jest to książka wysokich lotów, podejrzewam nawet, że nie jest to książka, której szczegóły będę pamiętać w przyszłym roku, ale to z całą pewnością książka, przy której fantastycznie spędzicie czas. Rozrywka w najlepszej postaci. Bohaterowie, nawet ci pozornie negatywni, wzbudzają ogrom sympatii, cała historia jest tak pomylona, że nie sposób się chociażby nie uśmiechnąć, a przy tym Noszczyńska bawi się słowem jak tylko może i absolutnie fantastycznie jej to wychodzi.
Danuta Noszczyńska, Luizę pilnie sprzedam, Grójec, Wydawnictwo SOL 2010
*s. 17