Właściwie nie wiem, co mnie skusiło, żeby sięgnąć po Bardo. Może dość chwytliwe zapewnienie z okładki, że to powieść lustro, w którym przejrzy się cała Polska. Może wyjątkowa akcja promocyjna, dzięki której Bardo pojawiło się na kilkunastu billboardach w całym kraju. Naprawdę, ciężko mi powiedzieć, co mnie do najnowszej powieści Agnieszki Szpili przyciągnęło, cokolwiek to jednak nie było, nie powinnam tego więcej słuchać, bo Bardo to zdecydowanie nie moja bajka.


Bardo zaczyna się co najmniej dziwnie, od opisu Matki Boskiej widzianej oczami dzieci, przechodząc poprzez krótki rozdział, w którym para gejów dowiaduje się o wypadku autokaru, którego ofiarą jest między innymi była narzeczona jednego z nich, aż do opowieści o ocalonym dziecku, właściwie dziewczynce naznaczonej na twarzy dziwnym znamieniem, które już na zawsze ma wyróżniać wszystkich jej potomków. Wszystko to wydaje się nie mieć ze sobą żadnego związku, a dalej jest jeszcze dziwniej, bo oto każdy rozdział poświęcony jest jednemu bohaterowi i początkowo wszystko to przypomina bardziej zbiór opowiadań niż powieść. Czytelnik ma oczywiście świadomość, że wszystkie te osoby na pewno prędzej czy później coś połączy, ale przez dużą część lektury nie łączy ich nic. W każdym razie, to chyba ciekawość pchała mnie do przodu, tym bardziej, że plejada postaci przedstawiona przez Agnieszkę Szpilę jest dość… specyficzna. Mamy tu więc między innymi mężczyznę opętanego przez dybuka, który dla bossów mafii maluje już niemal hurtowo obrazy Żyda z pieniążkiem, mamy prawdziwego Polaka-katolika, dla którego święta kościelne i państwowe zdają się znacznie ważniejsze niż urodziny członków własnej rodziny. Mamy siostrę zakonną, której od lat objawia się Jezus Chrystus, w co nie wierzy nikt z jej otoczenia, mamy młodą dziewczynę, która podczas wakacji all inclusive zaszła w ciążę z Arabem, więc jej rodzice zamierzają modlić się do Matki Boskiej o cud, który sprawi, że ich wnuk będzie jednak w pełni biały, mamy kibola chodzącego na ustawki i jego do bólu stereotypowo-tipsową blond dziewczynę. Mamy też kilka innych ewenementów, z których każdego gdzieś tam kiedyś na pewno widzieliśmy, z niejednym zamieniliśmy pewnie kilka słów, ale żeby od razu przeglądnęła się tu cała Polska? Cóż, nie sądzę.
Dziwna to książka. Momentami dość wulgarna, momentami obrazoburcza, momentami absurdalna. Ciężko mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że to powieść lustro, w którym przejrzy się cała Polska. Ja nie chcę wierzyć w taką Polskę, nie chcę przeglądać się w takim lustrze, szczerze mówiąc jestem ciekawa, z którym z bohaterów mogłaby się utożsamić sama autorka, bo jakoś trudno mi uwierzyć, że z którymkolwiek z nich.
Agnieszka Szpila uwydatnia wszelkie wady Polaków (a może ludzi w ogóle), ale robi to w sposób zdecydowanie przesadzony, podsuwając obrazy, które nie każdy będzie chciał oglądać. Ja czuję się nieco zniesmaczona.
Agnieszka Szpila, Bardo, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B. 2018