To już trzecia książka z ciastami i deserami, która trafiła do moich rąk w ostatnim czasie, więc mogłoby się wydawać, że to mi się w końcu znudzi, ale nie, nie nudzi się, bo w każdej z tych publikacji znajduję coś innego, nowego, świeżego. I choć obecnie nie bardzo mam czas (a często i siły) na pieczenie czegokolwiek, to zaznaczam sobie, planuję i wiem, że jak tylko Bąbel trochę podrośnie, to sobie to wszystko zrobię i z przyjemnością (mam nadzieję) zjem.


Ale ciacho to około setka przepisów podzielona według pięciu rozdziałów. Na początek otrzymujemy podstawy podstaw, czyli przepisy na to, czego każdy domorosły cukiernik powinien prędzej czy później się nauczyć: biszkopt, ciasto kruche, parzone i francuskie (które uwielbiam, absolutnie uwielbiam i od lat obiecuję sobie, że w końcu zrobię je sama od podstaw, ale jakoś wciąż nie mogę się na to zdobyć), domowy nugat, marcepan oraz karmel. W dalszych rozdziałach znajdziemy przepisy na słodkości, w których podstawą są kolejno czekolada, owoce i bakalie.
Co pozaznaczałam sobie do przygotowania prędzej czy później? Ano na przykład lody z solonym karmelem (które latem jem litrami), tartę z kremem limonkowym i kokosem (podejrzewam, że to może nawet trafić w gusta mojego wybrednego i stroniącego od ciast wszelakich męża), keks cytrynowy z jeżynami (w przyszłym roku na pewno!), tartę mocno czekoladową oraz sernik na zimno z białą czekoladą i marakują (obydwa ciacha na zdjęciach wygląda po prostu obłędnie).
Damian Kordas zatroszczył się też o podniebienia tych, którzy dbają o linię, w ostatnim rozdziale proponując przepisy na desery bardziej fit. Jeśli więc stronicie od cukru, a mąkę pszenną wolicie wymienić na kokosową czy jaglaną – nie ma obaw, także znajdziecie tu coś dla siebie.
Na pierwszy rzut oka większość przepisów wydaje się bardzo prosta, a autor bazuje na dobrze znanych i łatwo dostępnych składnikach, więc myślę, że pieczenie z nim powinno być czystą przyjemnością.
Damian Kordas, Ale ciacho, Warszawa, Burda Publishing Polska 2016