Ponoć im dziecko brudniejsze, tym szczęśliwsze, a nie od dziś wiadomo, że im bardziej się można wybrudzić, tym lepsza jest zabawa. Szopięta Praczęta pod tym względem niczym się nie różnią od innych dzieci. W dodatku mają coraz ciekawsze pomysły na zabawy, coraz więcej sposobów na to, by brud był naprawdę brudny, a ich nosy i łapki wiecznie czarne jak smoła.


Nie w smak to ich rodzicom, tym bardziej, że pan i pani Szop są wyjątkowo pedantyczni, a ich ulubionym zajęciem zdaje się być pranie. Osobno pranie zimne, osobno gorące, osobno ręczne, osobno czerwone, osobno zielone, a już na pewno osobno białe. Cóż, przy dzieciach tak bardzo uwielbiających zabawę, państwo Szop nie mają czasu na cokolwiek innego poza praniem i sprzątaniem. Czy jednak naprawdę najważniejsze jest, by biel była naprawdę biała, a ubrania dzieci nieskazitelnie czyste? Na to pytanie pomoże im odpowiedzieć pewna podstępna lisica, która pewnego dnia porywa małe Szopięta.
Brzmi poważnie, a nawet nieco groźnie, ale wcale tak nie jest. Szopięta to urocza opowieść, pełna humoru, gier słownych, dostarczająca mnóstwa frajdy i radości, która i małym i dużym uświadomi, a na pewno przypomni, co jest w życiu naprawdę ważne. I że to nie koszulka bez żadnej plamki daje rodzinie największe szczęście.
Ewa Kozyra-Pawlak w lekki i humorystyczny sposób pokazuje jak istotne jest wspólne spędzanie czasu z dziećmi i że domowe obowiązki w pewnych okolicznościach naprawdę mogą, a czasem i powinny zejść na dalszy plan. Mnie jednak najbardziej zachwyciły ilustracje, w formie zdecydowanie wyróżniających się na tle wielu innych, wycinanek-wyszywanek. Szopy, szopięta, lisica, drzewa, stół, miski, pralka… wszystko stworzone zostało ze skrawków materiałów, kolorowych tasiemek i sznurków. Fenomenalny pomysł i absolutnie cudowne wykonanie!
Do naszej biblioteczki na pewno niedługo dołączą też poprzednie książki autorki, bo ja jestem jej twórczością po prostu oczarowana.
Ewa Kozyra-Pawlak, Szopięta, Warszawa, Nasza Księgarnia 2016