Ciekawa akcja promocyjna wywołała moją ciekawość i zachęciła do sięgnięcia po debiut Arlety Tylewicz. Za to wielkie brawa dla wydawnictwa. Niestety, samej książce brawa raczej się nie należą.

SzczescieDoPoprawki1

Jagoda to kobieta jakich wiele. Pracę traktująca raczej jak rozrywkę, utrzymywana przez idealnego mężczyznę i wpatrzona w niego jak w obrazek bez żadnej skazy. Jej życie natomiast pewnie dalej toczyłoby się jak w bajce, gdyby nie feralny wypadek, który ujawnia całą prawdę o jej mężu i sprawia, że bańka mydlana, w jakiej kobieta do tej pory żyła nagle pęka. Tutaj mogłoby się wydarzyć coś zaskakującego, coś, co wyróżniłoby tę powieść na tle wielu innych, coś, cokolwiek, ale nie… Jagoda ukojenia szuka, a jakże, na wsi, u przesympatycznych Kozubków. Jest więc starsze małżeństwo stanowiące wzór do naśladowania i nie oczekujące nic w zamian za gościnę tak długą jak tylko główna bohaterka sobie zamarzy, jest zawsze wspierająca przyjaciółka, która jednak nie do końca jest wobec Jagody fair, skoro pewne rzeczy umyślnie przed nią zataja, a gdzieś tam w tle pojawia się również, a jakże, cudowny książę z bajki, tylko białego rumaka mu brak…

SzczescieDoPoprawki3

Fuj! Jest mdło, jest oklepanie, jest tak schematycznie, że aż zęby zgrzytają. Główna bohaterka jest naiwna i, przepraszam, po prostu głupia, a jej zachowanie albo wywołuje w czytelniku politowanie albo zwyczajnie wkurza. Zresztą w ogóle bohaterowie są okropnie jednowymiarowi, żadnych cech wyróżniających, nic wartego zapamiętania, w dodatku dobry jest dobry, a zły jest zły i nie ma zmiłuj, nic się w tej materii nie zmieni. Akcja toczy się spokojnie i leniwie, zwroty jakieś tam niby są, ale na tyle przewidywalne, że nie zwracają nawet większej uwagi. Poza tym w pewnym momencie całość zaczyna zwyczajnie nużyć, bo też ile razy można popełniać te same błędy, nie wynosząc z nich żadnej nauczki.

Nie lubię książek, w których po przeczytaniu pierwszego rozdziału, wiemy doskonale jak zakończy się całość, w których nawet jeśli coś mogłoby czytelnika zaskoczyć, to jest to zaskoczenie krótkie i ulotne, bo cokolwiek by się nie zdarzyło, już po chwili znamy ciąg dalszy. Szczęście do poprawki niestety jest jedną z takich książek. Byłam przekonana, że moda na mąż ją zdradził, więc wyjechała na wieś, by ułożyć sobie życie, już minęła, ale widocznie się myliłam. Jak widać te powieści nadal są pisane, nadal są czytane i wiecie, wśród nich pewnie wciąż zdarzają się perełki, ale niestety debiut Tylewicz zdecydowanie do nich nie należy. 

Arleta Tylewicz, Szczęście do poprawki, Warszawa, Prószyński i S-ka 2015