Ellen Moore to nie tylko szczęśliwa żona i matka, ale również pracownik społeczny skupiony na pomocy dzieciom zaniedbanym i maltretowanym. Poświęcona swojej pracy, odnajdująca w niej spełnienie nie raz doprowadziła do szczęśliwego zakończenia, ale też nie raz odebrała dzieci rodzicom. Teoretycznie ludziom nieodpowiedzialnym, nienadającym się na opiekunów kogokolwiek, czasem uciekającym się do okrutnych czynów, a w praktyce… Pewnego dnia ona sama okazuje się jednym z rodziców, od których chciałaby uchronić wszystkie dzieci świata. Pochłonięta swoją pracą zapomina o własnym dziecku, niemal doprowadzając do jego śmierci. Tym samym uruchamia machinę, której świadkiem była tak wiele razy, tyle, że teraz to ona staje w centrum, to ona jest złą matką, to ona zostaje odcięta od córki i to jej próbuje się odebrać prawa rodzicielskie.

Z drugiej strony obserwujemy też historię dziesięcioletniej Jenny Briard, która dziwnym zbiegiem okoliczności trafia pod opiekę Madene, matki Ellen. To dziecko rozwiedzionych rodziców, przebywające pod opieką niezbyt odpowiedzialnego, nadużywającego alkoholu, obracającego się w podejrzanym towarzystwie ojca. Mimo wszystkich negatywów ciężko go całkowicie skreślać, bo jednocześnie widać, że córka wiele dla niego znaczy, a jednak… przecież z punktu widzenia społeczeństwa powinno mu się dziecko odebrać.
Nie bez powodu znajdziemy na okładce porównanie prozy Heather Gudenkauf do tego, co pisze Jodi Picoult. To podobny styl, poruszenie ważnego tematu, stawianie istotnych pytań, zmuszenie do zastanowienia się nad tym, co my byśmy zrobili w sytuacji bohaterów. Małe cuda to dość krytyczne spojrzenie na cały system pomocy społecznej, ale też spojrzenie na niego z dwóch zupełnie różnych stron. Dzięki temu, że główna bohaterka jest zarówno pracownikiem społecznym, jak i matką, która przez mały błąd doprowadziła prawie do wielkiej tragedii, dostajemy pełen obraz sytuacji.
Małe cuda pokazują również jak istotna może okazać się jedna, krótka chwila. Wystarczy moment nieuwagi, by nasze życie przewróciło się do góry nogami, by z szanowanej w społeczeństwie osoby stać się tą, na którą z pogardą i wstrętem wskazuje się palcem. Ale nie tylko postać Ellen i jej osobista tragedia jest tu istotna, bo równie ważna jest Jenny, na której przykładzie Gudenkauf udowadnia jak ważni są dla nas rodzice. Jak wielka potrafi być miłość dziecka do matki, choćby z jej strony doświadczyło w większości ogromnej krzywdy, jak wysoko można wynieść ojca na piedestał, choć z pewnością nie jest najlepszym ojcem na świecie i posiada znacznie więcej wad niż zalet.
Heather Gudenkauf, Małe cuda, Poznań, Wydawnictwo Filia 2015