Życie rzadko kiedy jest sprawiedliwe. Obdarowuje aż nadto tych, którzy na to nie zasługują, skąpi tym, którzy powinni dostać wiele więcej, bo i więcej są w stanie dać od siebie. Czy jednak ktokolwiek z nas ma prawo bawić się w to rozdzielanie? Czy byłbyś w stanie sprawiedliwie rozdzielić nie paczkę cukierków, czy tabliczkę czekolady, ale… żywe stworzenie, nie zawsze zdolne, by o sobie decydować? Zabrać tym, którzy na nie nie zasługują, oddać tym, którzy pragną go ponad wszystko?

Gdzie jesteś, Amando? to kolejna już część przygód Patricka Kenzie i Angeli Gennaro. Nie czytałam poprzedniej (Pułapka zza grobu), ale to w żaden sposób nie przeszkodziło mi w odbiorze i bez znajomości trzeciej części, bardzo szybko można się połapać, że prywatnie ich związek wszedł na wyższy poziom, a zawodowo postanowili na pewien czas odpuścić bardziej wymagające zlecenia, z całą pewnością rezygnując z wszelkich zniknięć i zaginięć. To jednak też ulega zmianie, gdy ginie czteroletnia Amanda McCready, a o pomoc w jej odnalezieniu zwracają się do nich zrozpaczeni wuj i ciotka małej. Początkowo niechętni i przekonani o tym, że nie są w stanie wnieść do sprawy nic więcej, zwłaszcza, że Amandy szuka już cała bostońska policja, w końcu zgadzają się pomóc i wsiąkają w tę sprawę znacznie głębiej niż powinni.
W tym kraju policja przyjmuje dziennie dwa tysiące trzysta zgłoszeń zaginięcia dzieci. Znaczną część stanowią dzieci uprowadzone przez jedno ze skłóconych ze sobą rodziców i w ponad połowie wypadków nie ma problemu z ustaleniem miejsca pobytu dziecka. Większość ofiar wraca do domu w ciągu tygodnia. Kolejna grupa z tych dwóch tysięcy trzystu to mali zbiegowie. I znów, większość nie przepada na długo – miejsce ich pobytu albo jest znane, albo z łatwością daje się je ustalić. Najczęściej jest nim dom kogoś z przyjaciół. Następna kategoria zaginionych to dzieci wyrzucone z domu albo te, które same uciekły, ale nie są przez rodziców poszukiwane. […] Z ponad ośmiu tysięcy zaginięć zgłaszanych rocznie w skali całego kraju tylko trzy i pół do czterech tysięcy to przypadki, które wymiar sprawiedliwości nazywa uprowadzeniami nierodzinnymi […]. Z tej grupy trzystu malców znika co roku bezpowrotnie. Nikt – ani rodzice, ani przyjaciele, ani wymiar sprawiedliwości, ani instytucje opiekuńcze, ani też organizacje powołane do poszukiwania zaginionych – nie wie, gdzie te dzieci mogą być. […] Jak długo nie ma zwłok – świadectwa ich śmierci – tak długo żyją, pozostawiając w nas świadomość powstałej po nich pustki.*
Zniknięcie Amandy to dopiero początek do przedstawienia wielu innych rzeczy: korupcji, jaka rządzi policją, pragnienia posiadania tego, co nam nie dane, odpowiedzialności za drugiego człowieka, bezsilności związanej z koniecznością codziennego patrzenia na krzywdę kogoś, komu powinniśmy pomóc, uzależnienia tak silnego, że zostawia w tyle wszystko inne, decydowania o czyimś losie.
Lehane stawia pytania, mnóstwo pytań, a przy tym nie daje na nie żadnej odpowiedzi. Gdzie jesteś, Amando? to nie jest zwykły kryminał, bo choć rozwiązanie zagadki zniknięcia czteroletniej dziewczynki jest impulsem do przewracania kolejnych stron, to znacznie większą uwagę zwraca to, co ponad to. Nie da się po zakończonej lekturze nie myśleć o tym, jak sami postąpilibyśmy na miejscu głównego bohatera. Nie da się nie zastanawiać nad tym, które rozwiązanie jest lepsze, nie da się nie roztrząsać wszystkich plusów i minusów jakiegokolwiek wyjścia z końcowej sytuacji. Czy ktokolwiek z nas powinien decydować o losie drugiego człowieka? Czy ktokolwiek może z całą pewnością stwierdzić, co będzie lepsze dla osoby, która nie jest w stanie jeszcze sama o sobie decydować? Jakie mamy prawdo do tego, by bawić się w bogów? A z drugiej strony, może czasem powinniśmy?
Gdzie jesteś, Amando? to nie tylko świetnie skonstruowany kryminał, który będzie trzymać w napięciu, a podczas lektury niejednokrotnie nas zaskoczy. To przede wszystkim przemyślana i dopracowana w najmniejszych szczegółach powieść, która wystawi na próbę naszą moralność i każe zastanowić się nad słusznością zasad, jakie wyznajemy. Przecież tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Może gdybyśmy zostali postawieni w analogicznej do głównego bohatera sytuacji, nagle to, co uznajemy za trafny wybór, to, co wydaje nam się oczywiste, okazałoby się zupełnie inne?
Dennis Lehane, Gdzie jesteś, Amando?, Warszawa, Świat Książki 2008
*s. 12-13