Poznajcie Charlotte Lavigne, uroczą trzydziestolatkę, w towarzystwie której zechcecie spędzić miły wieczór, by z utęsknieniem czekać na kolejne spotkanie. 

Charlotte to typ bohaterki, która swoim zachowaniem może nas odrobinę wkurzać, ale w gruncie rzeczy, szybko dojdziemy do wniosku, że pod wieloma względami przypomina nas same. Jeśli podejmuje się jakiegoś zadania, to wszystko musi być dopracowane perfekcyjnie. Jeśli coś nie idzie po jej myśli, najchętniej się upija, albo rzuca ze łzami w oczach, w ramiona najlepszego przyjaciela. Jeśli kocha, to na zabój, wiecznie i do grobowej deski. Dla przyjaciół zrobi wszystko, ale tego samego wymaga dla siebie. Nieco roztrzepana, nie do końca pewna siebie, szalona neurotyczka, jak sama o sobie mówi*. Dla wielu kobiet pewnie będzie podobna do Bridget Jones, mnie do złudzenia przypominała Rebekę Bloomwood, nieco niezrównoważoną zakupoholiczkę z powieści Sophie Kinselli. Różnica pomiędzy nimi jest jedna: Rebeka stawiała na garderobę, Charlotte ostatni grosz (a nawet grosz, którego wcale nie ma) jest w stanie wydać… ot, chociażby na mięso z bizona, którego absolutnie nie można zastąpić niczym innym!

Mam drogie hobby, które jest jak narkotyk – potrzebuję gromadzenia ludzi wokół stołu; potrzebuję spojrzeń, które spoczywają na mnie, gdy stawiam na stole karmelizowaną gicz jagnięcą, gdy podaję gościom sałatkę z krewetek, kopru i jabłek, gdy pudruję zmielonym kardamonem mus z gorzkiej czekolady i ozdabiam go jędrnymi malinami.**

A jeśli już jesteśmy przy jedzeniu, trzeba przyznać, że aspekty kulinarne stanowią ogromny plus powieści Roy, bo jej bohaterka gotuje z pasją i wkładając w to całe swoje ogromne serce. Wielka szkoda, że wydawca nie pokusił się o dołożenie, choćby gdzieś na samiutkim końcu, kilku przepisów.

Smaczne życie Charlotte Lavigne to książka idealnie wpisująca się w nurt literatury kobiecej, tzw. chick lit. Mamy trzydziestolatkę, wzbudzającą w czytelniku ogromną sympatię. Kobietę troszkę zbyt mocno zabiegającą o zatrzymanie przy sobie ukochanego, a przynajmniej mężczyzny, który wydaje jej się tym jedynym i na zawsze. Odrobinę niepewną swojej wartości i wyjątkowości, nie do końca spełnioną w pracy, choć dążącą do poprawienia swej sytuacji także na tym polu. I mamy dwójkę jej przyjaciół – przyjaciółkę, z którą Charlotte łączy nie tylko ogromne przywiązanie i niemal siostrzana miłość, ale i odrobinka rywalizacji, i tak typowego dla powieści tego typu przyjaciela-geja. Mężczyznę, który zawsze wesprze dobrym słowem, przytuli, ochroni przed całym złem tego świata i będzie na każde zawołanie, a którego jedyną wadą jest to, że woli chłopców. Schematyczne, banalne, nudne? Ani trochę… Z Charlotte po prostu nie da się nudzić!

Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl

Nathalie Roy, Smaczne życie Charlotte Lavigne. Tom 1, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2014

*s. 391

**s. 56