Do powieści Jessici Verdi podeszłam jak do pustej kartki. Bez żadnych oczekiwań, bez wymagań, może z nastawieniem na lekkie, niezobowiązujące czytadło, z którym skojarzyło mi się zdjęcie na okładce. Lakoniczny opis nie zapowiadał właściwie niczego konkretnego. I za to przeogromny plus dla wydawcy! Dzięki temu Moje życie od teraz było dla mnie jednym, wielkim zaskoczeniem.

Lucy to szesnastolatka, wychowywana może dość nietypowo, bo przez dwóch ojców, którzy stanowią całkiem zgraną parę, ale za to z problemami typowymi dla nastolatki w jej wieku. Po uszy zakochana w swoim rówieśniku, który pewnego dnia dochodzi do wniosku, że w ramionach innej powinno być mu znacznie lepiej. Oczywiście łatwo się domyślić, że ta inna jest jednocześnie największym wrogiem Lucy, który odebrał jej nie tylko ukochanego, ale i główną rolę w szkolnym przedstawieniu. Na domiar złego w domu Lucy pojawia się jej matka. Matka, która, co warto dodać, porzuciła ją dawno temu i tylko od czasu do czasu, z czysto egoistycznych pobudek, przypomina o swoim istnieniu. Bohaterce wydaje się, że gorzej już być nie może, ja rozpoczynając tę lekturę miałam przyklejony do twarzy pobłażliwy uśmiech, przypominając sobie własne małe końce świata, przeżywane w wieku Lucy raz za razem. I nagle łup… Obydwie dostałyśmy po głowie, bo okazało się, że życie szesnastolatki może być znacznie gorsze niż się wydaje. Że z dnia na dzień można stracić marzenia i pogrzebać wszystkie plany. Wystarczy jeden nieprzemyślany ruch. Ruch, który może przekreślić wszystko… A może wcale nie?

W powieści Verdi na pierwszy plan wysuwa się oczywiście to, co sprawiło, że całe życie Lucy uległo diametralnej zmianie, ale autorka porusza także inne problemy, takie jak brak dojrzałości do tego, by zostać matką, potrzeba akceptacji, czy wsparcie innych osób, czasem nawet zupełnie obcych, ale takich, które są w stanie zrozumieć nasze problemy. Oczywiście, znajdzie się również miejsce na wątek romantyczny i dużo, dużo przyjaźni. Jest też odrobina moralizatorstwa, ale nie na tyle nachalnego, by mogło zniechęcać.

Moje życie od teraz to powieść skierowana głównie do młodzieży, co sprawia, że jest momentami nieco naiwna, a autorka ucieka się do kilku, może zbyt prostych rozwiązań. Ale jednocześnie jest napisana bardzo lekko, wciągająco, tak, że koniecznie chcemy wiedzieć, co będzie dalej i jak się to wszystko skończy. Z ogromnym zaangażowaniem śledziłam losy Lucy, wściekając się na jej głupotę, ciesząc się z sukcesów, współczując, gdy usłyszała to, czego nikt z nas nie chciałby usłyszeć, a przede wszystkim mocno zastanawiając się nad tym, co ja zrobiłabym w jej sytuacji. I nie wiem, bo pewnych rzeczy chyba zwyczajnie nie da się przewidzieć. Dopóki nie znajdziesz się w płonącym budynku i nie poczujesz, jak ogień parzy ci skórę, tak naprawdę nie masz pojęcia, jak zareagujesz*

Pamiętając o głównym odbiorcy, ja na wszystkie małe minusy przymykam oko, a tym samym powieść Jessici Verdi kupuję w całości. To naprawdę bardzo dobra książka. Z czystym sumieniem ją polecam. Oby zaskoczyła was równie mocno, jak mnie.

Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl

Jessica Verdi, Moje życie od teraz, Warszawa, Wydawnictwo OLE 2014

*s. 72