Bądźmy szczerzy… twórczość Pendereckiego nigdy nie była mi szczególnie bliska (i raczej nigdy nie będzie). Nie sądziłam więc, że wywiad, który przeprowadzili z nim Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski, zdoła mnie szczerze zainteresować.
Zadziałała jednak moja natura wzrokowca, potrzeba zachwytu nad tym, co piękne, a w tym przypadku nad tym, co pięknie wydane. Pendereccy pod względem edytorskim robią ogromne wrażenie, ręce same się do nich wyciągają, zaczynają kartkować, oczy latają po stronach, przyglądają się zdjęciom, przebiegają po literkach… Wsiąkłam, przepadłam, powtarzając sobie, że to przecież tylko wywiad, szybko pójdzie, bezboleśnie, czemu nie spróbować?

Faktycznie, poszło szybko, może aż za szybko. I bezboleśnie, za to nadspodziewanie przyjemnie. Krzysztof Penderecki opowiada o członkach swojej rodziny i tym jak żałuje, że tak późno zaczął się interesować historią własnych korzeni. O swoim pierwszym, jak i drugim małżeństwie, o dzieciach i tym, że czasami powinien poświęcać im znacznie więcej czasu, o ukochanej wnuczce Marysi, w której upatruje się przyszłej właścicielki swego dworu w Lusławicach. Z zaangażowaniem i dumą mówi także o swojej wielkiej pasji, jaką są drzewa. Z niesłabnącym zainteresowaniem czytałam o jego przyjaźniach z ludźmi sztuki, o nie zawsze dobrych relacjach z innymi muzykami, o wizytach u tych, których niejeden chciałby odwiedzić, a także o rozwoju talentu i zaangażowaniu w tworzenie tego, co kocha, nawet gdy warunki panujące w kraju znacznie to utrudniały. Pamiętać należy o tym, że przyszło Pendereckiemu żyć i tworzyć w czasach niełatwych nie tylko dla polskiej kultury, ale i dla Polski w ogóle. Co oczywiste, większość rozmowy skoncentrowana jest wokół muzyki, nie tylko zresztą przez to, że Penderecki od lat dzięki niej żyje, ale chyba głównie dlatego, że żyć by już bez niej nie potrafił.
Świetnym uzupełnieniem całej książki jest krótka, może nawet zbyt krótka, rozmowa z drugą żoną kompozytora, Elżbietą Penderecką, która opowiada o zakochaniu Krzysztofa i tym, jak o nią zabiegał, o ich małżeństwie i wspólnym życiu, a także o rozwijającej się w zawrotnym tempie karierze męża, która nie zawsze wychodziła im na dobre. Mimo pewnych minusów i niedogodności życia z osobą tak znaną, mimo dość trudnego charakteru muzyka i tego, że były momenty, w których całkowicie poświęcał się swojej pasji, przebija z tej rozmowy ogromne oddanie.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. To nie wina samej książki, ani żadnego z rozmówców, bo zapewne ciężko jest, zwłaszcza w przypadku rozmowy, ukryć pewne cechy charakteru, ale jak dla mnie z całego wywiadu wyłaniał się zbyt wielki snobizm i pewność siebie. Chyba nie potrafię przekonać się do kompozytora, który oznajmia oczywiście, że potrafię wszystko napisać*, choć jak mówi jego żona to, że Krzysztof często zostaje odebrany jako osoba zbyt wyniosła, to tylko efekt tego, że ukrywa w ten sposób nieśmiałość**. Mimo niewątpliwego talentu Pendereckiego, jego wieku, a co za tym idzie ogromnego doświadczenia, pozostaje we mnie pewien od zawsze żywiony lęk w stosunku do osób aż nadto przekonanych o swojej świetności.
Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl
Krzysztof Penderecki, Katarzyna Janowska, Piotr Mucharski, Pendereccy. Saga rodzinna, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2013
*s. 278
**s. 297