Smaku domowego chleba chyba nic nie jest w stanie zastąpić. Jego pieczenie zaś, może nie tylko uspokoić i wyciszyć, ale jak się okazuje, także uratować życie. I to niejednokrotnie. 

Ramona to czterdziestoletnia właścicielka piekarni, którą choć kocha całym sercem, prędzej czy później zmuszona będzie zamknąć, z powodu coraz większych strat finansowych. Chyba, że szybko znajdzie inne rozwiązanie, co może być o tyle problematyczne, że kobiecie brakuje zaufania do ludzi, a ze względu na silną osobowość i częste unoszenie się dumą, naprawdę trudno prosić jej kogokolwiek o pomoc. W dodatku, z rodziną, na którą, przynajmniej w teorii, ponoć zawsze można liczyć, od lat jest skłócona. 

Choć cała powieść skupiona jest na postaci Ramony i to jej losy stanowią główną oś wydarzeń, to autorka poświęca kilka rozdziałów także dwóm innym, ciekawym bohaterkom. Pierwsza z nich to Sophie, córka Ramony, spodziewająca się pierwszego dziecka, żona żołnierza, który po odniesieniu poważnych ran, zmienia się nie tylko pod względem fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Druga to Katie, córka tegoż żołnierza, zagubiona dziewczynka, rozdarta pomiędzy dzieciństwem, które zbyt szybko zostało jej odebrane i do którego tak bardzo tęskni, a dorosłością, którą chcąc nie chcąc, zmuszona była wpuścić do swojego życia. Niewątpliwie, ze względu na młody wiek i bolesne doświadczenia, to właśnie fragmenty poświęcone jej osobie najbardziej przyciągną uwagę czytelnika. 

Zdecydowanie wciągające są też rozdziały dotyczące piętnastoletniej Ramony, spodziewającej się dziecka. Dziecka zupełnie przypadkowego, nieplanowanego, które w zamierzeniu i ku oczekiwaniom najbliższych, powinna zaraz po porodzie, oddać do adopcji, ale… czy mogłaby zwyczajnie pozbyć się dziewczynki, która pewnego dnia zaczęła tańczyć w jej brzuchu? 

Zarówno jeśli chodzi o Katie, jak i samą Ramonę, świetnie wychodzi O’Neal wgłębienie się w psychikę dziecka stającego nagle przed życiowym wyborem, przed podjęciem decyzji często ciężkiej nawet dla dorosłego człowieka. Dziecka, które bez niczyjej pomocy musi zdecydować, co jest właściwe, choć przez to nie zawsze lepsze dla niego samego. 

Książka została uzupełniona licznymi przepisami Ramony oraz opisami etapów produkcji chleba, które zdają się jednocześnie odpowiadać temu, co dzieje się w jej życiu.

Mimo tego, że los niejednokrotnie będzie doświadczał każdą z trzech głównych bohaterek, a ich życie z całą pewnością nie zawsze będzie usłane różami, Recepta na miłość zdecydowanie należy do typu powieści naładowanych pozytywnymi emocjami, ogromnym ciepłem i… zapachem świeżo wypieczonego chleba. 

Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl

Barbara O’Neal, Recepta na miłość, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2013.