Są takie książki do których, jak i do spotkanych ludzi, ciągnie nas właściwie od pierwszego wejrzenia. Możemy nic o nich nie wiedzieć, znać tylko ogólny, najogólniejszy zarys fabuły, a mimo tego czuć doskonale, że to coś dla nas. Osobliwy dom pani Peregrine z całą pewnością należy właśnie do takich książek. Odkąd tylko zobaczyłam go w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę to mieć!

Bohaterem powieści jest Jacob, na pozór dość przeciętny nastolatek, którego życie przewraca się do góry nogami po tragicznej śmierci ukochanego dziadka. To właśnie on jeszcze za życia często opowiadał wnukowi o sierocińcu, w którym się wychował, jego osobliwych mieszkańcach oraz potworach przed którymi musieli się chronić. Choć Jacob w pewnym momencie przestał wierzyć w te bajki, utrata bliskiej osoby, sprawia, że na nowo zaczyna zastanawiać się nad prawdziwością dawnych przyjaciół dziadka. I nad istnieniem samego sierocińca. Postanawia więc go odnaleźć i porozmawiać z tymi, którzy mogą wiedzieć coś więcej…
Niesamowite są postacie stworzone przez Riggsa. Każda na swój sposób wyjątkowa, każda czymś się wyróżniająca i każda osobliwa na tyle, że bardziej już się nie da. Znalezione przez autora zdjęcia, na podstawie których wymyślił swoich bohaterów, stały się niewątpliwie idealnym punktem wyjścia do pokazania tego, jak bardzo przeszkadza nam inność. Jak trudno w dzisiejszych czasach zaakceptować jakiekolwiek odchylenie od normy, spychając tych, którzy czymś się wyróżniają, do miejsca, w którym nikt o nich nie usłyszy.
Podobało mi się również sprowadzenie potworów nie tylko do dziwnych stworów wykreowanych przez Riggsa, ale również tego, co prawdziwe i wcale nie tak odległe, a co powinno przerażać o wiele bardziej niż oblicze z wystającą z pyska plątaniną wijących się języków.
Spodziewałam się może odrobinę więcej grozy, odrobinę więcej ciarek przebiegających po plecach w trakcie czytania. Tego było tak naprawdę niewiele, ale nie stanowi to jakiejś wielkiej wady, bo mimo wszystko udało się autorowi utrzymać niesłabnące napięcie, które podczas czytania wciąż pchało mnie do przodu.
Zachwyca samo wydanie. Pod tym względem ta książka to prawdziwa perełka. Twarda oprawa, mnóstwo iście osobliwych zdjęć, nadających powieści wspaniałego klimatu, pocztówki, które równie dobrze możemy stosować zamiast zakładki, a to wszystko w naprawdę niewielkiej (patrząc na inne wydawane dziś książki) cenie.
Ransom Riggs, Osobliwy dom pani Peregrine, Poznań, Media Rodzina 2012.