No nie w kącie, bo spokojnie, grzecznie przy biurku i to nawet siedzę, a nie stoję, ale pochwalić się muszę, bo się uduszę, wiadomo 😉
Pierwsza sprawa – ex libris. W końcu, po latach i ja się dorobiłam swojego własnego znaczka i cieszę się z niego jak dziecko. Choć jednocześnie uczciwie przyznaję, że niewiele książek dotąd oznaczyłam, bo jak widzę ile ich na półkach siedzi i na ostemplowanie czeka to czuje się co najmniej przerażona. W każdym razie bardzo proszę, możecie oglądać, podziwiać i nawet zazdrościć, o! :))
Druga sprawa – torba. Może ktoś pamięta jak strasznie pozazdrościłam Kalio na targach jej własnej czaderskiej torby. No więc dorobiłam się własnej. Już jej nie zazdroszczę. Wy nadal możecie ;).

Trzecie sprawa – zakładki. Naszło mnie ostatnio znów na zabawę z dekupażem. Więc czasem sobie siadam, załączam audiobooka (sprawdzają się idealnie) i kleję udając, że coś tam niby tworzę. Tego nie musicie zazdrościć, bo jedną, jak już dojdę do wprawy, na pewno przeznaczę na jakiś konkurs ;).



Nachwaliła się, nachwaliła to idzie poczytać, o. Tych, którzy zdjęcia już widzieli bardzo przepraszam, ale pamiętajcie o bliźnich co fejsbuka nie mają.
I trzymajcie się ciepło, bo na dworze już coraz zimniej ;*.