
Przyznaję, pobrałam tego audiobooka w ciemno. Podobało mi się Tylko dla dziewcząt, więc liczyłam na kolejną dawkę dobrego humoru. Annę Szawiel również znałam z poprzedniej książki, wiedziałam więc jak mniej więcej będzie to przeczytane. A przy okazji to dość krótki audiobook (chyba najkrótszy z jakim miałam do czynienia), więc nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, że powinno być szybko, łatwo i przyjemnie. Tyle tylko, że nie przeczytałam opisu ani żadnej recenzji i wierzcie mi, to był mój błąd.
Mam wrażenie, że tytuł, choć dość zachęcający, niestety niewiele wspólnego ma z treścią. No owszem mamy młodą mężatkę, która nie do końca zadowolona z tego co m zaczyna interesować się też przystojnym panem Kaziem, który mężem jej nie jest, żeby nie było wątpliwości. I na tym ta młoda mężatka się kończy, a zastępuje ją głupiutkie dziewczątko, które po powrocie z Paryża, trafia do Warszawy i z okna hotelu Bristol obserwuje, i przedstawia nam, przebieg przewrotu majowego. Robi to ponoć w sposób dość zabawny, choć biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek objawów choć nikłego uśmiechu na mej twarzy jest to kwestia mocno sporna.
Mnie się nie podobało. To zdecydowanie nie jest materiał na audiobooka. Bo ta książka to nie tylko obserwacje Mimi, ale też jakaś krótka historyjka o lekarzu i zalecającej się do niego kobietce (która nie mam pojęcia co ma wnosić do całości), jest przedmowa mówiąca o okolicznościach powstania utworu (w dwóch wersjach do wyboru), jest przedmowa z posłowiem no i szczegółowe sprawozdanie z przewrotu majowego , z podaniem szczegółowych dat i godzin. Anna Szawiel ma napawdę bardzo przyjemny głos, tylko co z tego? Do wyliczania typu: godzina dwunasta dwadzieścia zdarzyło się to, to i to, godzina dwunasta dwadzieścia dwa przyjechał ten z tamtym, a godzina dwunasta dwadzieścia cztery i pół postanowili ze sobą porozmawiać (to przykład wymyślony na szybko, żeby pokazać mniej więcej schemat) można zatrudnić najlepszego lektora, a myślę, że i tak nie będzie w stanie przeczytać tego ciekawie i tak, żeby słuchający koniec końców się nie wyłączył. Inna sprawa, że zarówno przedmowę, jak i posłowie przeczytał jakiś pan (ja nie mam pojęcia czy to autor przedmowy, czy jakiś inny lektor, bo wszędzie jako lektor podana jest tylko Szawiel, tak że trudno, ale będzie pan-bez-nazwiska, nie moja to wina, ja nie mam obowiązku wnikać), którego czytanie zupełnie mi nie podeszło, więc mimo szczerych chęci i tego, że co chwilę się upominałam, by słuchać, to tak naprawdę słuchałam go piąte przez dziesiąte. Zresztą… on też nudno gadał. Zastanawiam się w ogóle skąd tytuł tej książki, bo mam wrażenie, że wzięty jest gdzieś z kosmosu.
Do tej pory mówiłam sobie, że to czy audiobooka dobrze się słucha, czy można się na nim skupić zależy od dobrego lektora. Po prostu nie każdy nadaje się do przeczytania książki, przykładowo nie każdy dobry aktor będzie dobrym lektorem. Dziś dokładam do tego drugi pewnik: nie każda książka nadaje się do tego, by zrobić z niej audiobooka. To też może nie wyjść, niestety.
Audiobook można pobrać tutaj.
Magdalena Samozwaniec, Karki z pamiętnika młodej mężatki, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B. 2011.
czyta: Anna Szawiel
czas trwania: 1 godz. 15 min.