Kalio zaprosiła mnie do zabawy i choć zawsze boję się takich topek, bo nie znam zbyt wielu starszych książek, perełek z lamusa, które mogłabym wyciągnąć z zamierzchłej przeszłości i Wam odświeżyć i boję się zawsze, że wyjdzie mi z tego polecanie książek wszystkim dobrze znanych i odpowiednio promowanych. No ale jak zaprasza Kalio nie lubiąca łańcuszków-sraluszków, to jakżebym mogła nie dołączyć? 😉 Skupiłam się na literaturze łatwej, lekkiej i przyjemnej, bo miało być na wakacje, a jak w wakacje panują przeraźliwe upały to mój mózg wyłącza się całkowicie (albo roztapia) i ledwo jest w stanie składać literki 🙂 

1. Smażone zielone pomidory – Fannie Flagg, to była pierwsza książka tej autorki, potem poleciałam z całą resztą (no dobra, jeszcze dwie mi zostały, ale nie chcę ich czytać, bo mi zabraknie) i się zakochałam w jej twórczości. 

2. Powieści Harlana Cobena, a ponieważ nie potrafię wybrać jednej konkretnej tak o, to również wskażę tą, którą czytałam jako pierwszą, czyli Bez skrupułów. Jego powieści są obrzydliwie schematyczne, to potwierdzi każdy, który czytał kilka z nich, ale jestem pewna, że też każdy potwierdzi, że wciągają jak bagno. No i skubanemu zawsze uda się mnie zaskoczyć na ostatnich kilku stronach.

3. Baranek – Christopher Moore. Czytałam też kilka innych jego autorstwa, ale Barankowi nic nie dorówna, piałam przy nim jak głupia.

4. Emma pragnie dziecka – Sinead Moriarty. To już takie typowe czytadło, a parze która stara się o dziecko, a jak kobieta się uprze to wiadomo, co może z tego wyjść. Ja się dobrze przy niej bawiłam, mój M. też, bo mu ją swego czasu na siłę wepchnęłam, więc może i innym się spodoba?

5. Po prostu razem – Anna Gavalda. Lubię styl Gavaldy, a historia tych czterech tak strasznie niepasujących do siebie osób jest po prostu przeurocza.

6. Listy pisane miłością – James Patterson. Do chwili przeczytania przeze mnie tej książki, byłam święcie przekonana, że Patterson pisze tylko i wyłącznie kryminały, Listy pisane miłością były miłą niespodzianką, a co się przy nich napłakałam to moje.

7. Na końcu tęczy – Cecelia Ahern. Odsyłam tutaj.

8. Trzy metry nad niebem – Federico Moccia. To bardziej powieść dla młodzieży, choć wierzę w to, że i dojrzałe kobiety nadal mogą sobie pomarzyć o niegrzecznym chłopcu na motorze ;))

9. Kwiaty od Artiego – Bridget Asher. Odsyłam tutaj.

10. Mam łóżko z racuchów – Jaclyn Moriarty, bo to książka tak pozytywnie pokręcona, że warto się w niej na jakiś czas zatopić.

Do zabawy zapraszam każdego, kto miałby ochotę własną dziesiątkę stworzyć, bez wytykania palcami, bo za szybko mi się ta zabawa rozprzestrzenia, żebym nadążyła za tym kto już brał w niej udział 😉