Gdy umiera tato Andzi jej życie staje się zupełnie inne. Nie tylko dlatego, że nagle z dnia na dzień, zaczyna w nim brakować jednej z najważniejszych osób. Także dlatego, że ta druga najważniejsza osoba, jej mama, się zmienia. Traci gdzieś radość życia, nie potrafi znaleźć sobie miejsca. I mimo wysiłków tak ciężko jest jej przywyknąć do tego, że z rodziny trzyosobowej nagle zrobiła się dwuosobowa, niepełna.
W ich domu już nie słychać śmiechu, skończyły się wspólne spacery do parku, a dni stały się w tak smutny sposób szare.
Choć wiele straciła, w życiu Andzi jest coś, a także ktoś, kto pomaga jej trudny czas przetrwać. Coś, czyli tajemnica, którą tato dziewczynki powierzył jej tuż przed śmiercią. Ktoś, czyli Jeremiasz, chłopiec, który się nie odwraca, który z dnia na dzień potrafił stać się przyjacielem.
– Mamo, dlaczego nie było końca świata, kiedy tatuś umarł? – zapytała niedawno, zamykając komiks, w którym bohater ratował Ziemię przed zagładą.– Był koniec świata, kochanie – odpowiedziała mama – Ale nikt poza nami tego nie zauważył.*
Mimo ciężkiego tematu, książka zdaje się nie przytłaczać smutkiem. Nie przyprawia o wzruszenie, raczej wywołuje pewną nostalgię. Tęsknotę na tym co ulotne, czego nie da się zatrzymać. Ale też zwraca uwagę na te wartości, które powinny być w naszym życiu ważne. Rodzinę, miłość, przyjaźń. I przypomina o tym, jak ważne są drobne sprawy życia codziennego, jak smaczny, świeży sernik czy uśmiech na twarzy ukochanej osoby.
Tekst uzupełniają piękne ilustracje Emilii Dziubak. Już dla nich samych warto książeczkę choć przekartkować. A jak już się to zrobi, to uwierzcie mi, nie sposób będzie się z nią zapoznać w całości.
[źródło]
Barbara Kosmowska, il. Emilia Dziubak, Dziewczynka z parku, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B. 2012.
*s. 60-61.