Podobało mi się, nawet bardzo i ubolewam nad tym, że zakończenie było takie a nie inne, bo ono mi się akurat nie spodobało. Ale o tym później.
Lily Bard to kobieta lekko po trzydziestce, która zamieszkała w uroczym miasteczku Shakespeare przed kilkoma laty. Utrzymuje się z pracy sprzątaczki, a wiele mieszkańców Apartamentów Ogrodowych z chęcią korzysta z jej usług, bo choć Bard wiele wie, widzi i słyszy to jest przy tym wyjątkowo dyskretna. I tak prowadziłaby sobie spokojne, wolne od problemów życie, gdyby nie jeden nocny spacer podczas którego znajduje ciało właściciela owych Apartamentów, wiezione zresztą bezczelnie w jej własnym kuble na śmieci.
Czysta jak łza przypomniała mi trochę serię o Harper Connelly, którą bardzo miło wspominam. Tu też mamy ucieczkę przed przeszłością i rozwiązanie tajemnicy pewnego morderstwa. Z tą tylko różnicą, że Lily żadnych cech nadprzyrodzonych nie posiada, no i nie ma przy sobie niczego sobie przybranego brata. Ma za to niczego sobie trenera karate.
Spodobała mi się sama postać głównej bohaterki, może też dlatego, że łączy nas kilka wspólnych cech. Ja też staram się jednak stać gdzieś na uboczu niż w centrum, raczej obserwować niż zabierać głos. I często to co gdzieś tam sobie myślę jednak nie wychodzi poza moją głowę. I być może całe szczęście.
Tak jak już wspomniałam, trochę rozczarowało mnie samo zakończenie. Owszem autorka mnie zaskoczyła, bo miałam zupełnie inne typy, z tym, że to które wybrała wydało mi się mało efektowne, za mało mi tu sensacji, zwłaszcza w porównaniu z tym jak ja sama sobie to wszystko wymyśliłam.
Wydaje mi się, że krzywdzące dla obu serii Harris, jest okrzykiwanie ich przez wydawców czy też osoby odpowiedzialne za promocję znakomitymi kryminałami (czy też porównywanie głównej bohaterki do Lisabeth Sandler – co prawda książek Larssona nie czytałam, ale bez wahania mogę się założyć, że to porównanie przynajmniej odrobinę przesadzone). To automatycznie podnosi poprzeczkę, a tym samym oczekiwania czytelników, co jak zauważyłam (czytając ileś tam recenzji tej książki) prowadzi do dość licznych rozczarowań.
Owszem w obu przypadkach ten wątek kryminalny jest, ale mam wrażenie, że ważniejsze jest skupienie się na psychice bohaterek, ich relacjach z innymi ludźmi, często też na społeczeństwie, które je otacza, a przez to wpływa na takie, a nie inne zachowania. Przede wszystkim zaś Harris stara się zapewnić czytelnikom po prostu odrobinę dobrej, niewymagającej rozrywki i to akurat, moim zdaniem, udaje jej się w stu procentach. Dla mnie każda jej kolejna książka oznacza miło spędzony czas, po prostu.
Cieszę się, że kolejne części już na mnie czekają i z pewnością niedługo po nie sięgnę.
Charlaine Harris, Czysta jak łza, Kraków, Wydawnictwo Znak 2011.