Ci którzy mnie znają oraz ci którzy zaglądają tu dość regularnie wiedzą już jak wielką niechęcią darzę historię. Daty, nazwiska, przebieg wydarzeń… dla mnie to wszystko czarna magia, której za nic nie potrafię opanować. Po książki historyczne staram się nie sięgać.

Łapiąc za Hyperversum spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie sądziłam, że znajdę w niej dokładną datę ostatecznej bitwy między Anglią i Francją. Nie sądziłam, że poznam nazwisko jednego z najpotężniejszych feudałów francuskich. A jednak. Znalazłam, poznałam, a mimo to nie zniechęciłam się i nie rzuciłam książki w kąt po kilku rozdziałach. Mało tego, fabuła stworzona przez Randall, a opierająca się na faktycznych wydarzeniach historycznych, wciągnęła mnie właściwie od pierwszej strony.

Hyperversum to gra rpg, która dzięki wizjerowi 3d, okularom oraz rękawiczkom ze specjalnego włókna pozwala na całkowite zatopienie się w wybranej przez siebie rozgrywce. W wyniku awarii systemu szóstka przyjaciół zatapia się w niej tak bardzo, że naprawdę trafia do XIII-wiecznej Flandrii, w której polegając już tylko na własnej wiedzy i umiejętnościach zmuszeni będą jakoś sobie radzić.

Randall stworzyła fantastyczną opowieść o przyjaźni zdolnej do każdych poświęceń, miłości potrafiącej przetrwać próbę czasu i wierności własnym przekonaniom. Wmieszała w to wszystko kwestie naszego przeznaczenia, zasiała ziarno niepewności zmuszające nas do zastanowienia się nad tym czy na pewno znajdujemy się we właściwym miejscu i czasie, jak nam się do tej pory wydawało. A osadzając akcję powieści w XIII-wiecznych realiach, dodając szczyptę intrygi i zdrad planowanych z zimną krwią, udało jej się stworzyć niesamowity klimat.

Oczywiście, że widzę też pewne niedociągnięcia, jak chociażby to, że studenci z XXI wieku częstokroć wymachują mieczem lepiej niż niejeden średniowieczny rycerz uczący się tego od najmłodszych lat. Ale proszę, wskażcie mi książkę, która nie posiada żadnych niedociągnięć. Zwłaszcza przy takich gabarytach.

Hyperversum to świat, z którego naprawdę ciężko jest wracać, ciężko się z nim żegnać, dlatego mam nadzieję, że czyniąc zakończenie takim jakie jest Randall nie każe mi się żegnać na zawsze ze stworzonymi przez siebie bohaterami.

Ocena: 5/6

Cecilia Randall, Hyperversum, Kraków, Wydawnictwo Esprit 2011.