Dziś postanowiłam zrobić sobie wycieczkę do krainy dzieciństwa, a ponieważ Julian Tuwim jest niewątpliwie jednym z dwóch mistrzów, którzy tam rządzą, to chyba nie powinno dziwić, że wybór padł właśnie na niego.
Jego wiersze towarzyszyły mi niemal codziennie. To na nich uczyłam się czytać, to ich uczyłam się na pamięć, to je w końcu wybierałam do recytacji w konkursach. Nigdy nie zapomnę tej dumy, którą czułam występując jako Zosia Samosia. Zresztą po dziś dzień coś z tej Zosi we mnie siedzi.
Po raz kolejny, ciężko już nawet zliczyć który to, do naszych rąk trafia tomik jego najbardziej znane utworów dla dzieci. Tym razem w naprawdę wyśmienitym towarzystwie ilustracji Macieja Szymanowicza. Wiersze wydane w ramach Platynowej serii zachwycają nadal i ciekawa jestem, jak to będzie z z kolejnymi pokoleniami.
Czy za dziesięć lat pan Hilary nadal będzie robił furorę, a Rzepka nadal będzie służyć szkolnym inscenizacjom? Czy w przyszłości dziewczynki utożsamiać się będą z wspomnianą już Zosią, chłopcy z Dyziem Marzycielem, a wszystkich bawić będzie Grześ, co worek piasku niesie?
O tym z pewnością przekonamy się za kilka lat. Ja wierzę, chcę wierzyć, że te wiersze, jak mało które, trafią do serc kolejnych czytelników.
Póki co natomiast, wydanie to, z ogromną przyjemnością, ustawiam zaraz koło tego z 1995 roku, mojego kochanego, które dało mi tyle radości.
Ocena: 5,5/6
Julian Tuwim, il. Maciej Szymanowicz, Wiersze dla dzieci, Warszawa, Wydawnictwo Wilga 2011.