Ile bym dała, żeby moja psinka choć raz zechciała do mnie przemówić. Żeby przynajmniej poinformowała czy jest jej u nas dobrze czy może chciała by coś zmienić, czy coś zrobiliśmy kiedyś nie tak. I tak co Wigilię czekam sobie grzecznie, ponoć to ten wieczór kiedy i zwierzęta mówią ludzkim głosem, a ta jak nigdy nic, zawsze idzie po prostu spać. Jednak nigdy nie wątpiłam w to, że świadomość posiada i rozumie to co do niej mówię. Pewnie i jakieś zdanie na temat mój i moich rodziców posiada. Oby tylko zdanie to nie pokrywało się ze zdaniem Bolka na temat jego pierwszych właścicieli, bo oni zdecydowanie do najlepszych ludzi nie należeli. I o ile pana dało się jeszcze przeżyć, bo dawał jedzenie, a czasem i posmyrał za uchem, może nieświadomie, ale jednak, o tyle o pańci już nic miłego powiedzieć nie można, bo to właśnie ona przyczyniła się do wykopania Bolka z domu. Jednak, jak to mówią, nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło i na swój sposób rezolutny jamnik winien był swej pańci wdzięczność, bo tylko i wyłącznie dzięki niej miał okazję trafić do Irmy. A tam czekał go prawdziwy psi raj, bo Irma, choć sama w życiu łatwo nie miała okazała się kobietą o złotym sercu.
Sumińska przedstawia nam wszystkie myśli Bolka, opisuje jego relacje z innymi zwierzętami zamieszkałymi u starszej pani i przeprowadza wnikliwą obserwacje zachowań ludzi, których jamnik w swoim życiu spotyka. A ludzie są różni, ich zachowania okazują się czasem śmieszne, czasem przerażające, czasem zupełnie zwyczajne. W większości jednak ze spostrzeżeniami Bolka trudno się nie zgodzić i aż głupio człowiekowi przyznać, że czasem i on sam się takich zachowań dopuszcza.
Jakby mimochodem Sumińska wplata w to wszystko historię Irmy. Tego wszystkiego co doprowadziło ją do punktu, w którym właśnie się znajduje, jej okrytego dotąd tajemnicą pochodzenia, jej życia podczas wojny, jej pierwszej wielkiej miłości. Z wyjątkowym naciskiem na to ostatnie, bo choć Władek już dawno opuścił ziemski padół to jednak w życiu codziennym Bolka staje się dość częstym gościem. W jakim celu przychodzi? O tym nie pisnę ani słówka, a jeśli jesteście ciekawi to możecie sami sprawdzić, bo w gruncie rzeczy to dość przyjemna lektura. Tyle tylko, że mi wyjątkowo nie przypadł mi do gustu sam styl autorki. Wiem, że cała książka miała być stylizowana na wypowiedzi psa, który zresztą wzbudził całe mnóstwo mojej sympatii, tyle że momentami cała opowieść wydała mi się zbyt słodka i dość głupiutka. Zaroiło się tu od typowych scen do śmiechu i do płaczu, które, ku własnemu zdziwieniu, mnie zupełnie nie ruszyły, bo przeszły jakoś tak szybko i niezauważalnie.
Po książki o zwierzętach lub pisane z ich punktu widzenia nadal będę sięgać z przyjemnością, Fluke na zawsze pozostanie jednym z moich ulubionych filmów, przy którym, nawet znając go niemalże na pamięć, zawsze będę płakać, ale po książki Sumińskiej z pewnością już nie wrócę, a i dwa razy się zastanowię czy po inne pozycje sięgnąć.
Ocena: 3,5/6
Dorota Sumińska, Świat według psa. Opowieść jamnika Bolka, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2010.