Brak wiadomości od Gurba zebrało już tyle zachwalających recenzji, że tylko kwestią czasu pozostawało kiedy i ja dorobię się własnego egzemplarza. I właśnie, kupiłam, przeczytałam, uśmiałam się co nie miara i zostawiłam, bo nie wiedziałam co właściwie mogłabym jeszcze napisać na temat tego sympatycznego kosmity. Mogę tylko dołączyć i powiedzieć, że książka jest przezabawna, że resztę twórczości Mendozy na pewno jeszcze poznam w bliższej lub dalszej przyszłości i że mój M. patrząc na mnie podczas czytania mruczał tylko pod nosem, sam się zresztą przy tym uśmiechając, nienormalna, do książki się śmieje!

Tylko jak ja miałam się nie śmiać, gdy kosmita poszukujący zaginionego Gurba gubił głowę gdzieś na środku ulicy w Barcelonie, pił piwko pakując się nie tylko w kłopoty z policją, ale także prawie popadając w nałóg, a także znalazł całkiem niezły sposób na podryw zabójczo pięknej sąsiadki?

Czytając powieść Mendozy nasunął mi się jeden wniosek: ludzkie życie jest jednak strasznie skomplikowane i trudne, i sama się sobie dziwię, że jakoś się w tym wszystkim odnajduję.

Na uwagę zasługuje także świetne wydanie, wydawnictwo Znak wpadło na świetny pomysł z tymi zintegrowanymi okładkami. Wszystkie książki powinny być wydawane w takich właśnie, ni to miękkich ni twardych okładkach, dzięki czemu nie są ani ciężkie ani nie ulegną zbyt szybko zniszczeniu.

A co do samego Gurba, czy się odnalazł i jak skończył, o tym już musicie przekonać się sami. Zapewnijcie sobie tylko chusteczki gdzieś pod ręką, bo zapewniam, będziecie płakać… ze śmiechu!

Ocena: 5/6

Eduardo Mendoza, Brak wiadomości od Gurba, Kraków, Znak, 2010.