To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny T. Nowak, ale wiem z pewnością, że nie ostatnie. Autorka ma świetne pióro, książka wciąga już od pierwszych stron i choć rzeczywistość w niej przedstawiona przeraża, nie można nic poradzić na samoczynnie przewracające się strony. Nie można tej książki tak po prostu odłożyć, historię Kasiki trzeba poznać do samego końca.
Kasika Mowka, bo tak kazała na siebie mówić bohaterka tej powieści to nad wyraz inteligentna dziewczynka. Przeczytała wszystkie książki znajdujące się w babcinej biblioteczce, z powodu swego geniuszu dostała pozwolenie na indywidualną naukę, a maturę mogłaby zdawać kończąc dziesięć lat. I można by było powiedzieć, że wie wszystko, tyle, że tak naprawdę nie wie nic. Nikt jej nie nauczył żyć, w żadnej z książek nie znajdzie wskazówek dotyczących chociażby samodzielnego wiązania sznurówek. Kasika nie potrafi też po sobie posprzątać, zaparzyć herbaty, bo przecież czajnik mógłby ją poparzyć, a już broń Boże, żeby próbowała ukroić kromkę chleba, to w krótkim czasie mogłoby doprowadzić do tragedii. Kasika mieszka z babcią, skutecznie izolującą ją od rodziców, rówieśników i całej reszty świata. Żyją ze sobą, wzajemnie od siebie uzależnione. I choć tak naprawdę chciałyby to przerwać – nie potrafią, bo w pełni zdają sobie sprawę, że jedna bez drugiej nie może istnieć.
Wstrząsająca książka. Przeraża zwłaszcza fakt, że tacy ludzie są, istnieją, funkcjonują, albo raczej starają się funkcjonować. Ludzie, którzy w dzieciństwie chronieni byli przed wszystkim, a w dorosłym życiu, gdy zostają bez kogokolwiek kto mógłby im pomóc, zupełnie nie potrafią się odnaleźć. Dzieci więzione we własnym domu, dzieci, którym odbiera się dzieciństwo tłumacząc to jego dobrem. Dzieci, które nagle, niewiadomo kiedy, zmieniają się w dojrzałe osoby nie potrafiące wyjść na prostą.
Ocena: 5,5/6
Katarzyna T. Nowak, Kasika Mowka, Kraków, Wydawnictwo Literackie, 2010.