Będąc małą dziewczynką uwielbiałam słuchać bajek. Miałam całą kolekcje kaset z baśniami Andersena zapakowanych w taką czaderską walizeczkę, och jaka ja byłam z niej dumna, i słuchałam ich do snu. Potem stopniowo w czasie słuchania zaczynałam wodzić oczkami po literkach, po to, żeby w końcu z kaset zrezygnować całkowicie, a zająć się tylko tym co zostało napisane. To są jedne z moich najwcześniejszych książkowych doświadczeń. Kto wie, może właśnie dzięki tym kasetom zapałałam taką miłością do książek. Później nigdy nie wracałam już do książek mówionych, niedawno próbowałam słuchać kilku audiobooków, ale zwyczajnie nie potrafię się na nich skupić. Ale słuchowisko na motywach powieści Chmielewskiej, to to już zupełnie co innego!

Płytę włączałam dość niepewnie. Stwierdziłam, że pewnie skończy się tak jak z poprzednimi audiobookami i wyłączę ją po pięciu minutach, ale ani się spostrzegłam, a byłam już na minucie trzydzistej i niebiezpiecznie zmierzałam ku końcowi. Joanna Trzepiecińska okazała się cudowną odtwórczynią głównej roli i żałowałam, naprawdę żałowałam, że do ścieżki dźwiękowej nie ma dołączonego obrazu.

Sekret nieboszczyka, tajemne ukrycie skarbu, które zna tylko Joanna, niezmiernie podobna do bohaterki kobieta obiecująca jej ukochanemu niezłą sumkę, policjanci, którym nie można ufać i zaufane osoby, które zdradzają. Mnie Chmielewska przekonała całkowicie i przy najbliższej wizycie w bibliotece mam zamiar wypożyczyć którąś z jej książek. A i inne słuchowiska chętnie bym zgromadziła, żeby umilały mi słoneczne popołudnia.

Ocena: 5/6

Płytę udało mi się wygrać w losowaniu u Kolmanki. Bardzo Ci dziękuję! 🙂