Plakat reklamujący ten film widziałam kilka miesięcy temu, pomyślałam sobie wtedy: Robin Williams, John Travolta, wow, zapowiada się ciekawie, trzeba obejrzeć. Minęło jednak kilka tygodni, plakat z przystanku został zdjęty, a ja o filmie zapomniałam zupełnie. Cóż, tytuł chyba do mnie nie przemówił. Przypomniałam sobie o nim kolejny raz, podczas wybierania przez M. rozrywki na jakieś miłe, leniwe, weekendowe popołudnie, gdy od filmów nie wymaga się niczego poza wywołaniem małego uśmiechu.

Charlie (John Travolta) i Dan (Robin Williams) to kawalerowie w podeszłym wieku, zajęci karierą, stawiający przede wszystkim na dobrą zabawę, którzy pewnego dnia dostają pod opiekę dwójkę bliźniaków i zmuszeni są choć na kilka chwil zamienić się w dorosłych, poważnych, dających przykład panów. Bliźniacy ci okazują się zresztą dziećmi Dana, spłodzonymi podczas beztroskich wakacji, gdy szukał on pocieszenia po rozwodzie z żoną.

Jak dla mnie film po prostu świetny, nie pamiętam kiedy ostatni raz aż tak bym się śmiała, więc zadanie jakie mu stawiałam spełnił w stuprocentowo, Williams i Travolta jak dla mnie wypadli przezabawnie. Jak dla mnie zdecydowanie najlepiej wypadły te sceny po zażyciu przez panów leków pomieszanych przez dzieci, które wywołały dość nieprzeyjemne skutki uboczne. Popłakałam się ze śmiechu, a to rzadko mi się zdarz. Polecam!

Ocena: 5,5/6