Lektury zaplanowane do przeczytania w ramach wyzwania odkładałam sobie cały czas na później i później. Nie mam pojęcia kiedy zdążyło minąć to pół roku, jednak czerwiec zbliża się ku końcowi, a ja wyzwaniowe czytanie dopiero zaczynam. Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale.
Postanowiłam sobie, że co by się podczas trwania tego wyzwania nie działo Życie Pi jest książką, którą chcę, którą wręcz muszę koniecznie przeczytać. Naczytałam się o niej tyle, że myślę, że na podstawie samych recenzji mogłabym z wielką dokładnością przedstawić fabułę, jednak fabuła i recenzje to jedno, a książka i emocje jakie udało jej się we mnie wywołać to już coś zupełnie innego. Bo takiego zakończenia i pytań jakie ono we mnie pozostawiło na pewno się nie spodziewałam.
Swą powieść Yann Martel podzielił na trzy części. Pierwszą, w której poznajemy dzieciństwo Piscine Patela, hindusa mieszkającego z rodzicami w urokliwym indiańskim miasteczku, spędzającego prawie całe dnie w zoo, gdzie dyrektorem jest jego ojciec. Pi to chłopiec bardzo religijny, na tyle, że nie widząc różnic, a dostrzegając wiele podobieństw postanawia wyznawać trzy religie jednocześnie! I tak żyłby sobie nasz bohater pewnie w szczęściu i spokoju, gdyby trudna sytuacja w Indiach nie zmusiła jego rodziny do opuszczenia kraju, a nieszczęśliwy wypadek nie doprowadził do zatopienia statku, którym płynęli w stronę lepszego życia. I tu zaczyna się druga część, która w całości została poświęcona została życiu Pi na szalupie ratunkowej, z tygrysem bengalskim u boku. Jego walce o przetrwanie. A walka to była naprawdę ciężka, bo przeżyć 227 dni na otwartym oceanie, za jedynego towarzysza mając groźnego drapieżnika, nad którym trzeba przecież jakoś zapanować to nie lada wyczyn. W trzeciej części możemy poznać także alternatywną wersję tej historii, wersję wstrząsającą i dającą dużo do myślenia, w którą z nich uwierzymy, zależy już tylko i wyłącznie od nas samych.
Martel ma świetny styl, sprawnie buduje napięcie tam, gdzie jest ono potrzebne, po to by za chwilę pogrążyć czytelnika w letargu, w który popada także jego bohater. Przemyca wiele ciekawostek dotyczących życia i zwyczajów zwierząt, pomaga zmienić nastawienie do spraw religii czy istnienia ogrodów zoologicznych. Budzi wiele wątpliwości, zadaje masę pytań, na które nie daje odpowiedzi. Do czego zdolny jest człowiek w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i czy naprawdę aż tak bardzo różnimy się od zwierząt? Właśnie te pytania towarzyszyły mi przez całą niemalże lekturę i jestem pewna, że jeszcze długo będą dźwięczeć w mojej głowie i nie sądzę bym sama potrafiła dać sobie na nie odpowiedź. Nie jestem w stanie.
Ocena: 5,5/6
Życie Pi / Yann Martel ; przekł. Zbigniew Batko. – Kraków : Znak , 2003. – 340, [4] s. ; 21 cm. – ISBN 83-240-0326-6