
Z zasady nie lubię oglądać filmu przed przeczytaniem książki na podstawie której powstał. To chyba przypadłość moli książkowych – najpierw książka, później film. Jednak ponieważ bałam się kupić właśny egzemplarz, w końcu ponad 40 zł za nie tak znowu grubą książkę, w miękkiej okładce, która w dodatku może mi się nie spodobać to trochę jednak za dużo na moją kieszeń, w bibliotece uniwersyteckiej raczej nie ma możliwości jej dostania, bo wszystkie egzemplarze wiecznie wypożyczone, więc widząc, że pierwszego kwietnia ma zostać oddana w bibliotece miejskiej, czym prędzej zaklepałam sobie kolejkę, jednak niestety, nie wszyscy chyba mają w zwyczaju używanie kalendarzy, w związku z czym książka nie została zwrócona do tej pory, a ponieważ M. strasznie się niecierpliwił musiałam po raz kolejny złamać swoją zasadę.
I, o rany, jakże się cieszę, że jednak oparłam się pokusie i nie kupiłam tej książki, bo jeśli okazałaby się podobna do filmu to tylko plułabym sobie w brodę, że za te pieniądze mogłam sobie kupić dwie inne pozycje, które podobałyby mi się dużo bardziej. Mimo wszystko, nadal żywię nadzieję, że książka jest warta pochwał, które zewsząd się o niej słyszy, i że czytanie jej będzie dużo przyjemniejsze niż oglądanie, bo ekranizacja była dla mnie po prostu katorgą. Może nie rozumiem zasad działania mafii, nie siedzę w tym, nie mam z tym nic wspólnego, a i na codzień się o tym nie słyszy, wiadomo, więc, że po filmie spodziewałam się jakiegoś rozjaśnienia tych spraw, a mam w głowie jeszcze większy mętlik i zrozumiałam z niego niewiele, o ile w ogóle coś. Dla mnie to były po prostu rzucane bez sensu, nachodzące na siebie obrazy, które nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego, może poza wystrzałami powtarzającymi się w prawie każdej scenie.
Nie polecam, chyba, że po przeczytaniu książki, może wtedy wszystko się wyjaśnia.
Ocena: 1/6