Od lat mam taką swoją własną tradycję, że w okolicach Świąt Bożego Narodzenia staram się czytać jedną książkę pozostającą w świątecznym klimacie. I mam wrażenie, że od lat również, mimo tego, że co roku jest tych książek coraz więcej, a ja dość często wybieram zupełnie na ślepo, to udaje mi się trafiać na taką, która na tle innych zdecydowanie się wyróżnia.

Opowieści wigilijne Marzeny Rogalskiej to teoretycznie pięć niezależnych opowiadań, które stanowią jednak jedną zamkniętą całość, bo w każdym przewijają się ci sami bohaterowie. I tak chociażby spotkany w pierwszym z nich mecenas Szułdrzyński pojawia się też dwa rozdziały dalej, opłakiwana w 1945 roku Karla odżywa ponad trzydzieści lat później. Pięknie to wszystko ze sobą współgra, choć odczuwałam pewne braki mając świadomość tego, że historie tych postaci zostały przez Marzenę Rogalską wcześniej opisane dużo bardziej obszernie – dla mnie było to pierwsze spotkanie z nimi i czułam się przez to nieco zagubiona, dla tych, którzy znają poprzednie powieści autorki lektura tej książki będzie zapewne jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi.
W grudniu 1909 roku mecenas Szułdrzyński staje na skraju rozpaczy, gdy zdecydowanie zbyt wcześnie zmuszony jest pożegnać swoją Anielę. Wigilijny wieczór ma stanowić kres cierpienia, moment, który być może na powrót połączy go z ukochaną żoną. Tyle, że na drodze mecenasa staje niespodziewanie Moś, rezolutny, choć dość butny młodzieniec. Niemal czterdzieści lat później doktor Emil Linde oddając całe serce swej pracy i pacjentom, próbuje zagłuszyć tęsknotę za córką. Gdy kończy jeden z grudniowych dyżurów, dwójka obcych, a przy tym niezbyt rozmownych mężczyzn, zabiera go w podróż na spotkanie z tą, która postanawia odwdzięczyć się za najcenniejszy dar. Czasy powojenne są dla Anny okazją do wykorzystania niezwykłego sprytu i inteligencji, by prowadząc nie do końca zgodne z ówczesną władzą interesy, móc choć trochę wspomóc tych, na których najbardziej jej zależy. Także jej życie odmieni się znacznie w pewien wigilijny wieczór. 1979 rok to pewna długa i oczyszczająca rozmowa telefoniczna, dzięki której rozdzieleni przez setki kilometrów Karla i Timothy nie czują się w wigilijny wieczór aż tak samotnie. Ostatnie z opowiadań to rok 2004, kiedy to po latach próśb i odmów Karla wreszcie zgadza się spędzić Wigilię z Agatą, podopieczną, której przekazała wszystko to, co miała najlepsze.
Różne miejsca, różny czas, różne okoliczności, ale tęsknoty i pragnienia zdają się być niezmienne bez względu na wszystko. Opowieści wigilijne to nie mdła, cukierkowa powiastka z bajkowym happy endem, choć i szczęśliwych momentów tu nie brakuje. To opowieści o ludziach często samotnych, zrozpaczonych, pozbawionych nadziei, dla których przeddzień Bożego Narodzenia staje się momentem magicznym, przywracającym wiarę, dodającym chęci do dalszego działania.
Marzena Rogalska, Opowieści wigilijne, Kraków, Wydawnictwo Znak 2023
wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Znak