Wiele osób pytało mnie o wrażenia jeszcze w trakcie czytania tej książki, podejrzewam więc, że wielu zastanawia się czy jest sens po nią sięgnąć. Nie będę odradzać, bo może jeśli ktoś jest zainteresowany tematyką telekinezy, prekognicji i ogólnie rzecz biorąc zjawiskami paranormalnymi, to być może Krąg niewinnych przypadnie mu do gustu. Choć podejrzewam, że w takim przypadku książka okaże się zbyt nudna. Jeśli jednak zjawiska paranormalne w ogóle was nie interesują, to proponuję sobie odpuścić. Jako kryminał książka Valentina Musso wypada mocno średnio. Delikatnie rzecz ujmując.

KragNiewinnych

Cała fabuła osadzona jest wokół dwóch pozornie niezwiązanych ze sobą drastycznych morderstw. Gdzieś w Pirenejach zostało porzucone ciało Raphaëla. Prywatnego śledztwa w tej sprawie podejmuje się jego brat Vincent, któremu Raphaël zostawił w prezencie tajemniczy film, z którego jasno wynika, że jest… ojcem, a jego syn najwidoczniej stał się już dorosły. Vincent zaś, skoro już zobaczył ten film, powinien zrobić wszystko, by tego syna obronić. Tylko jak, skoro nawet nie wiadomo gdzie i, co najważniejsze, kim on jest? Do drugiego zabójstwa dochodzi w Nicei, gdzie ginie młody chłopak, w przypadku którego motywy zbrodni są jeszcze bardziej niezrozumiałe.

Są momenty, właściwie to nawet nie momenty, a całe rozdziały, w których akcja mocno zwalniała, a ja czułam się jakby czytała jakiś wykład albo wywiad z nawiedzonym pseudonaukowcem próbującym udowodnić wyższość parapsychologii i skuteczność jej wykorzystania dla istotnych spraw państwowych. Samo rozwiązanie zagadki też zamiast satysfakcji dostarcza raczej rozczarowania, a dla mnie była potwierdzeniem tego, że może i autor chciał coś przekazać, ale nie do końca wiedział w jaki sposób się za to zabrać. Nie wiem czy to kwestia tego, że raczej sceptycznie podchodzę do zjawisk paranormalnych czy też tego, że Musso zwyczajnie pisarzem jest dość kiepskim, ale mnie Krąg niewinnych wynudził. I niestety podejrzewam, że na moim odbiorze zaważyły jednak zdolności autora, bo tematyka… cóż, nawet nudna rzecz podana w odpowiedni sposób czasem może stać się nader ciekawa, prawda? Niestety, nie w tym przypadku.

Nie mam co prawda wielkiego porównania z bratem Valentina Musso, bo czytałam bodajże jedną czy dwie książki Guillaume, ale mam wrażenie, że z tego rodzeństwa tylko jeden brat powinien przy pisarstwie pozostać.

Valentin Musso, Krąg niewinnych, Warszawa, Wydawnictwo Albatros 2017