OdnalezieniNie jest ważne, kto kogo urodził, tylko gdzie się człowiek wychował*. 

Spędzili kilka lat w domu dziecka lub od razu ze szpitala trafiali do rodziny adopcyjnej. Ich biologicznych rodziców nie było stać na kolejne dziecko, byli zupełnie niegotowi na przyjęcie nowej roli, mieli problemy zdrowotne. Na ogół adopcja kończyła się o tyle szczęśliwie, że trafiali do kochających rodzin, które marzyły o dziecku od lat, ale zdarzało się też, że nowy dom wcale nie był wymarzonym miejscem. O adopcji dowiadywali się w różny sposób… czasem złośliwe komentarze kolegów z podwórka lub życzliwej cioci zmuszały ich do poszukiwań, czasem na dokumenty adopcyjne trafiali zupełnie przypadkiem, niektórzy rodzice postanowili być z nimi szczerzy od samego początku. Historie opisane w Odnalezionych mają różny początek, ale kończą się na ogół bardzo podobnie.

Zawsze uważałam, że to jest coś pięknego, że rodzice mnie adoptowali. Cieszyłam się z tego. Mówiłam o tym wszystkim. Nigdy nie pomyślałam o rodzicach adopcyjnych inaczej niż: moja mama, mój tato. Myślę, że to jest jakiś dar od Boga, że znalazłam się właśnie u nich, a nie w domu dziecka. Miałam rodziców, dzieciństwo, dom. Jest rodzina – są wspomnienia**.

Rozmówcy Kamińskiej odbici są właściwie z jednej kalki, przez co w pewnym momencie można poczuć przesyt, odnieść wrażenie, że czytamy ciągle o tym samym, tyle, że imiona się zmieniają. Bohaterowie tej książki to osoby, które w rodzinie adopcyjnej były jedynym dzieckiem, biologicznie natomiast mieli rodzeństwo i właściwie przez całe życie, nawet wtedy, gdy jeszcze o adopcji nie wiedzieli, odczuwali jakiś brak, niektórzy mieli przeczucie, że kiedyś był obok ktoś inny, że nie byli sami, inni nie potrafili tego braku z niczym połączyć. Wszyscy natomiast po dowiedzeniu się o adopcji, postanowili szukać swoich korzeni i choć nie zawsze skłonni byli poznać biologicznych rodziców, tak zawsze z ogromną ciekawością i nadzieją czekali na spotkanie z rodzeństwem.

To może wydawać się absurdalne, ale nosząc przez lata zdjęcie siostry w portfelu i wiedząc, że ją mam, naprawdę za nią tęskniłem. Dziwne, prawda? Nie znasz człowieka, a o nim myślisz… i jest to bliski człowiek. Jesteś tego świadomy. Brakuje ci go. Kochasz go. To naprawdę tak jest***. 

Różną formę przybierają te wyznania. Czasem to coś na kształt reportażu, innym razem po prostu wywiad, jest też wymiana maili, ale często autorka oddaje głos swoim bohaterom czyniąc ich narratorem własnej opowieści. Niesamowite jest jednak to, że bez względu na formę w każdej historii pojawia się ta niewiarygodna wręcz tęsknota. To niebywałe jak głęboka jest więź pomiędzy dotąd zupełnie przecież obcymi ludźmi, którzy nagle stają się sobie tak bardzo bliscy. Czytałam i nie mogłam wprost w to uwierzyć, ale z drugiej strony ta ogromna zażyłość pojawia się w zbyt wielu relacjach, żeby mogła być nieprawdziwa, żeby bohaterowie tej książki mogli to sobie po prostu zmyślić.

Kiedy obcy człowiek staje się siostrą? Bliskość rodzi się, kiedy podejmuje się decyzje o szukaniu. Kiedy się zaczyna o kimś myśleć i gdy się na niego czeka. To jest tak, jak z oczekiwaniem na dziecko. Gdy kobieta jest w ciąży, cała rodzina czeka na przyjście nowego człowieka i kiedy on w końcu przychodzi na świat, już jest kimś bliskim. Z odnajdywaniem rodzeństwa jest identycznie. Gdy takie osoby na siebie przez lata czekają i wreszcie się spotykają, to w ogóle nie ma dystansu – już są sobie bliskie****. 

Mimo pewnej powtarzalności, historie Odnalezionych robią jednak ogromne wrażenie. Książkę Kamińskiej czyta się z niedowierzaniem, ze wzruszeniem, z jakąś taką nadzieją w sercu i wiarą w  ludzi, w to, że w są w nas jednak ogromne pokłady dobroci, miłości, szacunku dla drugiego człowieka i że każdy, nawet ten początkowo niechciany znajdzie swoje miejsce, często wypełnione po brzegi szczęściem.

Z czasem zdałam sobie sprawę, że prawdziwą moją mamą jest ta mama w domu. Mama adopcyjna. Doceniłam to, co mam. Nie ta matka, co urodzi, tylko ta, co wychowa, jest ważniejsza. Ta, która jest, której fizyczną obecność czuje się na co dzień*****.

Anna Kamińska, Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2016

*s. 127

**s. 168-169

***s. 275

****s. 193

*****s. 231