Jeśli pewnego dnia przyłapiesz niezbyt może urodziwego i na pewno nie idealnego, ale jednak swojego faceta na zdradzie, a dodatkowo podejrzewana o próbę samobójczą trafisz do szpitala na płukanie żołądka, to uwierz, naprawdę może być jeszcze gorzej. Nagle mogą wylać cię z pracy i zabrać mieszkanie, przy czym okaże się, że musisz wrócić do gruchających do siebie od kilkudziesięciu lat rodziców, którzy tworzą parę jak z obrazka i brata, wiecznego studenta, który jakoś nie myśli o ułożeniu sobie własnego życia, a na dodatek prawdopodobnie jest gejem. Mało? Więc wyobraź sobie, że aby zarobić na własne skromne wydatki, zmuszona będziesz do robienia z siebie pośmiewiska na oczach kilkunastu tysięcy osób, a ten idealny, który wreszcie pojawia się na twojej drodze już kogoś ma i usilnie próbuje wepchnąć cię w ramiona swojego upierdliwego kumpla. To wszystko, a mam wrażenie, że jeszcze o wiele więcej, przytrafia się Cristinie, bohaterce powieści Federiki Bosco. Naprawdę zabawnej powieści, co warto dodać.

To nie dzieje się naprawdę! Zwolnili mnie, jestem starą panną, mieszkam u rodziców, mój brat okazał się gejem, a jedyne, co posiadam na tym świecie, to spasiony kocur.
Bohaterka stworzona nieco na podobieństwo kochanej przez rzesze czytelniczek Bridget Jones (tyle, że bez nadwagi), od pierwszych stron wzbudza naszą sympatię, a jej kolejne przygody, choć momentami pełne absurdu po prostu muszą w którymś momencie wywołać głośny śmiech. Jest więc zabawnie, jest ciekawie, bo Bosco urozmaica życie Cristiny jak tylko może, i choć niektóre rzeczy są tu czasem zbyt oczywiste, to nie oszukujmy się, Nie tacy oni straszni to po prostu książka z gatunku tych, które czyta się dla samej przyjemności czytania.
Polecam, bo to świetnie czytadło na gorsze dni, ponure wieczory i na poprawę humoru.
Federica Bosco, Nie tacy oni straszni, Warszawa, Prószyński i S-ka 2015