Osoby, które nie znają Delirium, a chciałyby je poznać, czytają poniższą notkę na własną odpowiedzialność! Według wydawcy Delirium i Pendemonium można czytać niezależnie od siebie, według mnie obydwie książki są ze sobą ścięle powiązane. 

Wtedy. Zaraz po zostawieniu Aleksa po drugiej stronie Lena wylądowała w Głuszy. Miejscu, wydawałoby się idealnym. Miejscu, gdzie miłość ma prawo istnieć. Miejscu, gdzie każde uczucie można okazywać bez lęku o własne życie. Tyle, że w Głuszy wcale nie jest tak idealnie jak mogłoby się wydawać. Głusza bowiem jest miejscem zupełnie wyniszczonym i niemalże wyludnionym, bo poza niewielką grupą trzymających się razem przyjaciół, którzy postanowili ranną i wycieńczoną Lenę wziąć pod opiekę, ciężko tu natrafić na kogokolwiek innego. Głusza, choć pozbawiona ludzi wyleczonych, jest jednocześnie obszarem, na którym trzeba pogodzić się z wszechogarniającym zimnem, okrutnym głodem, ogromnym uzależnieniem od innych, często tych po drugiej stronie muru. To świat, w którym trzeba pogodzić się z patrzeniem na powolną śmierć najbliższych, której w żaden sposób nie można zapobiec. To miejsce, w którym, choć nie jest się wyleczonym, także nierzadko zmuszonym jest się wyzbyć ludzkich odruchów. 

Teraz. Lena działa w ruchu oporu. Przed nią pierwsza akcja, podczas której choćby nie wiem co się działo, ma pilnować Juliana, syna założyciela stowarzyszenia AWD (Ameryka Wolna od Delirii). I pilnuje. Na tyle skutecznie, że razem z nim trafia do tuneli metra, w których głodzona i zastraszona spędza kilka dni pod czujnym okien Hien, często mylonych z Odmieńcami, od których różnią się tym, że nie zależy im na walce o wolność, ale na sianiu zniszczenia, często bez żadnego, konkretnego celu. 

W Pandemonium autorka jeszcze wyraźniej ukazuje nam zło stworzonego przez siebie świata. W Stanach Zjednoczonych, które stworzyła nie ma miejsca nie tylko na miłość, ale również jakiekolwiek odstępstwa od normy. Ludzie z różnorakimi defektami właściwie w momencie urodzenia uznawani są za ludzi zrodzonych z delirii, tym samym nieczystych i albo z miejsca się ich uśmierca albo spycha poza świadomość idealnego, wyleczonego społeczeństwa, w którym na jakąkolwiek niedoskonałość nie ma po prostu miejsca. 

W tej części Lena z nieśmiałej i odrobinę zagubionej nastolatki znanej z Delirium, na naszych oczach przeistacza się w dorosłą, dojrzałą kobietę, walczącą o swoje i nie raz przybierającą na siebie gruby pancerz, bardzo przydatnej w wielu sytuacjach, obojętności. To tu uczy się kłamać, grać osobę, którą nie jest, żyć w świecie, do którego nie należy. 

Były momenty, w których Oliver mocno przekombinowała z fabułą. Chyba głownie dlatego uważam tę powieść za nieco słabszą od poprzedniczki. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na to, że Pendemonium jest powieścią fantastyczną do młodzieży. No ale wiadomo, w tym gatunku wiele można wybaczyć to i ja nie czepiam się za bardzo tego, że młody chłopak, dotąd grzeczny i ułożony nagle potrafi posługiwać się nożem na tyle sprawnie, by zabić mężczyznę trzy razy od siebie większego. Nieistotne.

W zasadzie te wszystkie małe potknięcia są nieistotne, bo prawda jest taka, że Pandemonium czyta się równie błyskawicznie i równie przyjemnie jak poprzednią powieść Oliver, z niecierpliwością czekając na to co się zdarzy na następnej stronie. Przez wprowadzenie podziału na Teraz i Wtedy, autorka wprowadziła też odpowiednie napięcie, które przez całą książkę umiejętnie czytelnikowi dawkowała, po to, by przy końcu (też chyba zbyt przekombinowanym i niewiarygodnym) zostawić go w niemałym szoku, z wypiekami na twarzy i pytaniem: kiedy trzecia część? i jak ja wytrzymam do jej wydania?

Lauren Oliver, Pandemonium, Kraków, Wydawnictwo Otwarte 2012.