Bill Granger to ponoć bardzo znany i ceniony australijski kucharz-samouk. Piszę ponoć, bo muszę przyznać, że ja usłyszałam o nim dopiero przed kilkoma dniami, gdy książka trafiła do moich rąk.
Znany czy nieznany, gotuje z całą pewnością smacznie i wyjątkowo prosto, o czym świadczy jego najnowsza książka. Najlepsze dania Billa to zbiór stu przepisów, na potrawy z różnych zakątków świata, uproszczonych na tyle, na ile to tylko możliwe. Znajdziemy tu więc kilka pomysłów na śniadanie, jak chociażby tajemniczo brzmiącą szakszukę czy najzwyklejsze w świecie naleśniki, propozycje sałatek, a wśród nich bliskowschodni fattusz czy znany chyba wszystkim coleslaw, a także rozdział poświęcony deserom, który kusi zdjęciami, a pod wpływem którego stwierdziłam, że może w końcu odważę się zrobić tiramisu. W książce znalazły się też rozdziały poświęcone wypiekom (np. ciasteczka z kawałkami czekolady i orzechami czy ciasto marchewkowe), zupy (jak chociażby tom yum lub zupa rybna z chorizo), które akurat do mnie nie przemówiły, ale ja ogólnie nie przepadam za zupami. A także propozycje na przyrządzenie ryżu, makaronu i pieczywa (w tym rozdziale przepisy np. na pad see ew czy swojską zapiekankę z kiełbasą i kapustą), kurczaka (m.in. satay), mięso (np. chrupiący boczek z sosem jabłkowym), owoce morza (chociażby placuszki rybne czy grzanki z krewetkami) oraz warzywa (a wśród nich kilka przepisów na dipy).
Tak jak napisałam każdy z przepisów został maksymalnie uproszczony, a większość składników, która będzie nam potrzebna do przyrządzenia proponowanych przez Grangera potraw, jest łatwo dostępna w sklepie. Zarówno każdy rozdział, jak i każdy pojedynczy przepis poprzedzony został krótkim wstępem, związanym czasem ze wspomnieniami i osobistymi przemyśleniami autora, a czasem z informacjami dotyczącymi na przykład pochodzenia danego dania.
Wydanie książki zachwyca. Twarda oprawa, kredowy papier, cudowne zdjęcia, które sprawiają, że od samego patrzenia cieknie nam ślinka, i co najważniejsze, porządne szycie, dzięki któremu możemy książkę rozłożyć na blacie kuchennym, bez obawy, że po wypróbowaniu zaledwie kilku przepisów, całkowicie nam się rozpadnie.
I w ten sposób dochodzimy do największej wady, czyli ceny. Ta okładkowa to 69,99 zł, w niektórych księgarniach książkę możemy dostać kilka złotych taniej, pytanie tylko czy warto wydać na zbiór przepisów, z których większość, może odrobinę zmodyfikowaną, ale jednak, można znaleźć na licznych portalach czy blogach kulinarnych? Ale na to niech już każdy odpowie sobie sam.
Recenzja opublikowana na kobieta20.pl
Bill Granger, Najlepsze dania Billa, Warszawa, Muza SA 2012.