Gdy Garet od tajemniczego jubilera otrzymuje szkatułkę, mającą pieczęć z identycznym wzorem, co sygnet otrzymany od dawno zmarłej matki, nie wie jeszcze, że jej życie obróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Przy czym niekoniecznie będzie to zmiana na lepsze… Nagły napad na jej ojca i kradzież obrazów, które miały pomóc w spłaceniu ich długów to zaledwie początek lawiny tragicznych wydarzeń.

Królestwo czarnego łabędzia to sprawnie poprowadzona powieść z gatunku urban fantasy. Mogłaby się zagubić gdzieś w gąszczu podobnych sobie, przejść niezauważona, bo właściwie opiera się na tych samych schematach. Ot, nagle główna bohaterka ma uratować świat (a przynajmniej własnych bliskich) przed zagładą, odkrywa więc w sobie niezwykłe moce, do których użycia nie potrzeba jej właściwie żadnego wysiłku.

Całe szczęście pojawia się tu jednak coś co ją na tle innych powieści wyróżnia. Są to mianowicie liczne nawiązania, głównie do dzieł Szekspira, ale też mitologii czy legend. Znajdziemy tu więc wróżki i ich króla Oberona, Meluzynę panującą nad wodami i wiele innych barwnych postaci, a znajdzie się nawet miejsce dla jednego wampira. Zadziwiające, że przy tej wielości, nie tylko nietypowych stworzeń, ale też różnych wydarzeń, nic tu nie zgrzyta. Całość książki sprawia wrażenie w pełni przemyślanej i świetnie dopracowanej. 

Bardzo spodobał mi się motyw miłości rozkwitającej pomiędzy Willem i Garet. Miłości wciąż niespełnionej, wciąż wymykającej się z rąk, wiecznej, stałej a jednocześnie wciąż nieodkrytej, wciąż odradzającej się, spontanicznej i niespodziewanej.

Niestety, mam wrażenie, że autorzy do końca nie mogli się zdecydować na odbiorcę. Nie wiadomo właściwie dla kogo jest ta książka. Stworzenie dorosłej, bo dwudziestosześcioletniej, bohaterki, która swoje już w życiu przeszła, a aktualnie boryka się z problemami finansowymi wskazywałoby na starszego odbiorcę. Tyle, że Garet, mimo wieku, okazuje się bardzo podobna do szesnastoletnich bohaterek tego typu książek. 

Mimo tego książkę czytało mi się bardzo szybko, bardzo wciągająco, a tym samym bardzo dobrze. Jeśli pojawią się kolejne części bardzo chętnie po nie sięgnę, ciekawa czy autorzy znów inspirować się będą Szekspirem czy zwrócą się może w stronę innego klasyka. Ciekawa czy główna bohaterka dojrzeje. Ciekawa dalszych losów Garet, Willa i Oberona.

Lee Carroll, Królestwo czarnego łabędzia, Warszawa, Prószyński i S-ka 2011.