Ludzie są niczym i nie pozostawiają po sobie śladów.

To druga książka wyzwaniowa. Trzeciej już chyba w tym etapie wyzwania przeczytać nie zdąże, a szkoda, bo jeśli miałaby być na tak dobrym poziomie jak poprzednie to nic, tylko siedzieć i czytać.

Słońce Scortów to cienka, nieporozna książeczka, o której z pewnością nigdy bym nie usłyszała, gdyby nie czytelnicze wyzwanie i blogi książkowe. Tak jakoś się szczęśliwie złożyło, że niedługo po rozpoczęciu wyzwania zauważyłam ją w taniej książce w naprawdę atrakcyjnej cenie i jakże się cieszę, że nie minęłam jej wtedy obojętnie.

Po piętnastu latach nieobecności do Montepuccio wraca Luciano Mascalzone, największy zbrodniarz miasteczka. Wraca tylko w jednym celu, chce zaspokoić pragnienie, pielęgnowane przez te piętnaście lat, a potem może umrzeć. Jest zresztą pewny, że po wyjściu z domu Filomeny Bisccoti czeka go śmierć z rąk miejscowych mężczyzn. Nieświadomy, że pomylił Filomenę z jej młodszą siostrą Immacolatą daje początek rodowi Scortów.

Akcja książki toczy się wolno i leniwie, tak jak płynie życie w Montepuccio, a my śledząc życie kilku pokoleń Scortów powoli mamy okazję odkrywać tajemnice każdego z członków tej wielkiej rodziny. Gaude przedstawiając nam jej losy pokazuje jak ważną wartością w życiu każdego z nas powinna być właśnie rodzina. Bo to właśnie rodzina jest nasza największą siłą.

Jesteś nikim, Eliaszu. Ja także. Liczy się tylko rodzina. Bez niej byłbyś martwy, a świat kręciłby się nadal, nawet nie zauważając twego zniknięcia. Rodzimy się. Umieramy. A między jednym i drugim liczy się tylko jedno. Ty i ja, każdy z osobna, jesteśmy niczym. Ale Scortowie, tak, Scortowie to coś znaczy.

Ocena: 5/6

Słońce Scortów / Laurent Gaudé ; przeł. Jacek Giszczak. – Warszawa : Wydaw. W.A.B. , 2005. – 270, [2] s. ; 20 cm. – (Don Kichot i Sancho Pansa). – ISBN 83-7414-121-2